Testować ich na 10M (bo przecież do takiego dystansu zostały stworzone) nie ma sensu- z obu można strzelić równie świetne wyniki.
D 75 i FWB 300S to klasa sama w sobie, i potencjalny kupujący wcześniej czy później stanie przed wyborem, który z nich wybrać. Moja sugestia- każdy z nich ma coś w sobie i jeśli to możliwe to najlepiej OBA:)
A zatem do rzeczy:
Diana 75 w pięknym orzechowym łożu (choć widziałem ładniejsze usłojenie):

Łoża w Dianach generalnie nie były lakierowane (przynajmniej nie na połysk)-choć widziałem Diane 75 B w łożu bukowym z lakierem na półmat.
D 75 i FWB 300S widziane z góry- warto zwrócić uwagę na odchylenie stopki Diany pod kątem w stronę strzelca, którego FWB brak.

Tu powiększenie tego szczegółu

Oba karabinki natomiast posiadają "przekoszenie" stopki.
Diana jest odrobinę cięższa od FWB i nie posiada żadnego odrzutu dzięki dwóm przeciwbieżnym tłokom, natomiast FWB delikatny odrzut posiada, ale jest on ledwie wyczuwalny.
Tu ciekawostka- FWB pomimo, iż ma (IMHO) mniej ergonomiczne ukształtowanie łoża niż D75, w moich rękach wymaga mniej wysiłku do uzyskania przyzwoitego skupienia. D 75 nie wybacza błędów tak jak FWB.
Obie lufy są wyposażone w obciążniki. W D 75 obciążnik jest demontowalny (siedzi na wcisk) i można strzelać bez niego. W FWB obciążnik lufy jest połączony z jej płaszczem i "po dobroci" nie zejdzie.

W D 75 mamy płaszcz lufy wykonany z tworzywa, co jest dość wygodne, bo nie zostawia się śladów palców na oksydzie przy macaniu.
Spust w D 75- wygląda jak zwykły kołek-ale ma spore możliwości regulacji samego języka spustowego, co sprawia, że można go ustawić właściwie w dowolnej pozycji.

Spust w FWB 300S (wersja oryginalna- bo niektóre egzemplarze posiadają język spustowy od serii 6xx, który jest przynajmniej tak samo dobry, jak ten w D 75)

Język spustowy w FWB nie jest tak wszechstronny jak ten od D 75, ale w zupełności wystarcza.
Nie będę się rozwodził nt. samych mechanizmów spustowych w obu karabinkach, gdyż oba to najwyższa półka w tamtych latach i są naprawdę miodne.
Konstrukcja i materiały użyte do budowy tych karabinków to najwyższa klasa
To samo w kwestii jakości obróbki i wykonania wiatrówek.
Budowa FWB jest jednak ZNACZNIE prostsza niż Diany, no i sam pomysł na użycie nie uszczelki tłoka tylko pierścienia (jak na tłoku w silniku) sugeruje niezniszczalność.
Diana 75 wygląda na konstrukcję bardziej podatną na awarie (stopień komplikacji), ale rewelacyjna jakość materiałów, precyzja i stopień przemyślenia systemu działania powodują, iż nie ma o to obaw- to bardzo trwały karabinek.
Jeżeli tylko dobrze się nimi obchodzić to zapewne nasze prawnuki będą mogły z nich strzelać nadal tak samo celnie.
Bezpieczeństwo użytkowania obu karabinków stoi na bardzo wysokim poziomie-są zabezpieczenia przed niekontrolowanym wystrzałem i zabezpieczenia (grzechotki) przed przypadkowym zamknięciem się komory ładowania (czytaj obcięcia paluchów).
Grzechotka w FWB ulega czasem uszkodzeniu, ale takie rzeczy nigdy nie dzieją się same z siebie- zatem jeśli grzechotka jest uszkodzona to pewnie ktoś musiał przypadkiem puścić dźwignię naciągu i to nieraz. Na szczęście jest to chyba jedna z niewielu bolączek przytrafiających się FWB.
W FWB uszkodzeniu podlegać także może czoło cylindra, ale z tego co mi wiadomo jest to spowodowane zużyciem się odbijacza tłoka, który jest normalną częścią eksploatacyjną i należy kontrolować jego stan.
Ponadto zdarzają się jeszcze uszkodzenia systemu antyodrzutowego, ale mają one miejsce, gdy karabinek jest pordzewiały i nie nasmarowany.
W kwestii awaryjności D 75 to oryginalne uszczelki mają tendencję do rozpuszczania się z wiekiem, co skutkuje brakiem sprężania. Także nie ma się czym przejmować- albowiem jest to przecież tylko część eksploatacyjna, która trzeba jak w każdym innym karabinku wymieniać.
Warto też zwrócić uwagę na zapiekające się korki zębatek i tylni korek systemu. Gdy uda nam się już je otworzyć koniecznie należy je zabezpieczyć odpowiednim smarem, aby potem odkręcić je bez pomocy "udarowych" metod. Jednakże ta uwaga odnosi się przede wszystkim do systemów nieużywanych i leżących w zapomnieniu przez ładnych parę lat.
Radość z użytkowania dają oba karabinki, ale mnie osobiście największą przyjemność sprawia FWB- lubie to jego szarpnięcie podczas strzału całym systemem
Oczywiście każda z luf zakończona jest koroną.
Tutaj Diana 75
A tu FWB 300S

Porównanie chwytów.
Inne ujęcie

Pozostała jeszcze jedna kwestia do omówienia:
Podatność na tuning- jeśli chodzi o FWB to Senio udowodnił, że to możliwe, a czasem wręcz pożądane (11,2J Ek), jeśli zaś chodzi o D 75 to zapewne jest to możliwe, ale szczerze przyznam, że jestem sceptykiem. Co nie znaczy, że uważam, iż to niemożliwe, bo pewnie da się to i owo z tego sprzętu wyciągnąć- tylko pytanie "po co"
A zatem jak powinna brzmieć odpowiedź na pytanie, który z w/w karabinków kupić?
Odpowiedź:
O B A !!!!! :diabel2:
O ile oczywiście na to finanse i żony/matki/kochanki pozwolą
Tak czy siak- którykolwiek karabinek nabędziecie na twarzy będziecie mieli wielkiego banana, bo oba są znakomite.
No i ostatnia już uwaga na koniec:
Czy te karabinki mają wobec powyższego jakiekolwiek wady?
Tak, a przynajmniej jedną - do rekreacji (ale już nie matchu) są dość ciężkie i nieporęczne.
No ale jak mawiali starożytni: "who cares"











