Drodzy Użytkownicy,

Od dnia 25 maja 2018 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych, określane jako RODO.

W związku z tym poniżej regulaminu forum zostały zamieszczone wytyczne związane z tym rozporządzeniem.

Bardzo proszę poświęcić chwilkę i wczytać się w te przepisy, nie jest tego dużo.

Regulamin i rozporządzenie

Pozdrawiamy,
Administracja forum

Okładziny colta - zrób to sam :)

Moderator: Moderatorzy CP

kaliber .44
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 699
Rejestracja: 2008-12-24, 22:17
Lokalizacja: Toruń
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Okładziny colta - zrób to sam :)

Postautor: kaliber .44 » 2011-10-12, 21:16

W zeszłym roku przyszedł mi do głowy pomysł własnoręcznego wykonania okładzin do mojego rewolweru, ponieważ fabryczne były za małe i w związku z tym niezbyt dobrze leżały w dłoni. Miały jeszcze jedną, wizualną skazę - zakończenia w górnej części obrobione były jakimś paskudnym kitem, nijak nie pasującym do reszty i bardzo słabo obrobionym.
Przez pewien czas pracowałem w firmie produkującej gitary basowe, stąd wiele gatunków pięknego egzotycznego drewna trafiło w moje ręce :-P jako odpady poprodukcyjne. Nauczony doświadczeniem z wykonania poprzednich okładzin, chciałbym zaprezentować Szanownym Forumowiczom proces powstawania okładzin dostosowanych do własnych potrzeb i nadających indywidualne cechy naszej broni :)
Proces będzie się składał z następujących etapów:
-zdjęcie szablonu okładzin
-wstępna obróbka materiału
-przygotowanie okładzin do właściwych gabarytów
-wykonanie "mostka" łączącego okładziny
-spasowanie okładzin z rewolwerem
-inkrustacja lub grawerka okładzin (na tym etapie jeszcze nie wiem, jaką techniką wykończę okładziny)
-ostateczna obróbka
-prezentacja ostatecznego efektu.
Zaczynamy:
Mój wybór padł na drewno ovangkol, które jest twarde, ma efektowny układ słojów i moim zdaniem będzie się dobrze prezentować.
PRZY OBRÓBCE OVANGKOLU NALEŻY ZACHOWAĆ SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ, PONIEWAŻ PYŁ I OPARY TEGO DREWNA SĄ TRUJĄCE!!! PRACUJEMY W OKULARACH, MASCE PRZECIWPYŁOWEJ I W PRZEWIEWNYM MIEJSCU!!!
Swoje dzieło zaczynamy wzięcia swojego rewolweru w ręce i od odkręcenia trzech śrub mocujących zewnętrzny kabłąk rękojeści. Wyjmujemy okładziny i przygotowujemy szablon. Musimy wyciąć przestrzeń na "mostek", odrysowujemy i wycinamy szablon.

Obrazek

Na fotce mamy wycięty szablon, oryginalne okładziny i kawałek drewna, z którego będziemy przygotowywać okładziny. Zewnętrzne powierzchnie kawałka drewna są zheblowane i po rozcięciu wzdłuż będą skierowane do wewnątrz, żeby zapewnić idealny styk z powierzchnią ramy rękojeści.
Poniżej rozcięty kawałek z odrysowanym kształtem okładzin:

Obrazek



Mamy przygotowane dwa symetryczne kawałki, którym zaczynamy nadawać wstępny kształt. Z uwagi na fakt, że ovangkol jest drewnem dość włóknistym i łupliwym, do cięcia używamy brzeszczotu do metalu. Mniejsze zęby lepiej i dokładniej przetną takie drewno i przy okazji zmniejszy się ryzyko odłupania włókien i bezpowrotnej straty naszych przyszłych okładzin. Po wielu ruchach posuwisto-zwrotnych brzeszczotem uzyskujemy taki oto kształt:

Obrazek

Teraz, uważając na odrysowane linie zaczynamy obróbkę okrągłym pilnikiem - tarnikiem. Modelujemy wewnętrzną krzywiznę zwracając szczególną uwagę na dokładne wyprofilowanie łuku, aby nie uszkodzić i nie wyoblić wszystkich ostro zakończonych styków krzywizny z liniami prostymi na górnej i dolnej części naszych okładzin. Uzyskujemy coś na kształt z fotki poniżej:

Obrazek

Kolejnym etapem naszej pracy jest wykonanie "mostka" łączącego okładziny i dalsza ich obróbka.
Żeby wykonać rzeczony mostek, musimy pamiętać, że ma być precyzyjnie wykonany i wklejony w taki sposób, by zewnętrzny kabłąk rękojeści i jego dolna część nie wystawały poza krawędzie okładzin.
Primo:
Wykonujemy szablon "mostka", wymiarując dolną podstawę i modelując jego zewnętrzny łuk tak, by był zgodny z zewnętrznym łukiem okładzin. Musimy też zapewnić właściwą przestrzeń dla sprężyny kurka.
Mostek wykonam z bardzo twardego drewna wenge.
Poniżej deszczułka o grubości 12mm (bo tyle szerokości ma kabłąk w moim rewolwerze) z odrysowanym kształtem:

Obrazek

Secundo:
Wyrzynarka w dłoń i po kilku ruchach otrzymujemy substrat do spasowania:

Obrazek

Na fotce powyżej widzimy szablon i "mostek" próbnie ułożony na okładzinie.
Dalej obrabiamy okładziny. Okrągłym i płaskim tarnikiem nadajemy kształt naszym elementom, przygotowując je do ostatecznej obróbki:

Obrazek

Nasze okładziny są póki co w kilku kawałkach, wstępnie obrobione:

Obrazek

Mamy na fotce rozebrany rewolwer, dotychczasowe okładziny i elementy nowych. Za pomocą znanego zapewne wszystkim dwuskładnikowego kleju zaczynamy zespalanie poszczególnych części:

Obrazek


Powyżej widzimy przyklejony "mostek" do jednej z okładzin. Uwagę szczególną musimy przywiązać do takiego ustawienia "mostka", aby zabezpieczyć należytą ilość miejsca na zewnętrzny kabłąk rękojeści. Najlepiej po prostu odrysować wewnętrzną krawędź, przykładając kabłąk do obydwu części naszych okładzin. Doklejamy "mostek tak, aby jego dolna i zewnętrzna krawędź stykały się z odrysowaną linią.

W ten sam sposób postępujemy, przyklejając drugą część. W ten sposób uzyskujemy materiał do dalszej obróbki. Czekamy ok 10 -15 minut na związanie kleju.

Obrazek

Wkładamy kabłąk w przestrzeń, którą uzyskaliśmy dzięki "mostkowi i skręcamy z resztą rewolweru:

Obrazek

Mając złożone elementy odrysowujemy cienkopisem ewentualne naddatki materiału na łukach rękojeści, jej podstawie i stykach z ramą rewolweru.
Zdejmujemy ponownie okładziny i obrabiamy do właściwego kształtu. za pomocą drobnego pilnika-iglaka i papieru o gradacji 40.

Poniżej złożony rewolwer z obrobionymi i spasowanymi okładzinami:

Obrazek Obrazek

Czas powoli wiosłować do brzegu...

Po dokładnej analizie możliwości, materiałów i narzędzi stwierdziłem, że na potrzeby niniejszego tutorialu nie będziemy parać się wybitnie skomplikowanymi wzorami inkrustacji i wykonamy dość prosty wzór z drutu mosiężnego o średnicy 1 mm. Zaznaczam przy tym, że gdyby ktoś z Was chciał własnym sumptem wykonać okładziny inkrustowane trudniejszym wzorem, poszczególne etapy i technika jest ta sama.
Oto wzór, który wykonamy:

Obrazek

Wzór jak widać dość prosty, ale sam jeszcze na takim małym formacie nie pracowałem.
Wzór wykonujemy na wcześniej odrysowanym obrysie szablonu okładzin i przenosimy go za pomocą kalki, pamiętając o korektach wynikających z istniejących krzywizn i łuków na wykonanych już okładzinach.
Po przeniesieniu rysunku przystępujemy do grawerowania rowków na drut.

PRZY PRACY Z DREMELEM ZAWSZE ZAKŁADAMY OKULARY OCHRONNE!!!

Poniżej "park maszynowy" z częściowo wygrawerowanymi okładzinami:

Obrazek

Frez użyty do wykonania rowków ma średnicę 0,8 mm, obroty do twardego drewna - ok 6 000 obr/min

Czas w wydremelowane rowki wkleić drut... Rowki wykonywaliśmy frezem 0,8mm z tego powodu, by mieć zabezpieczony margines na ewentualne błędy. Ostrożnie prowadzimy frez do szerokości rowka ok 1mm. Głębokość frezowania nie może być mniejsza niż 0,6 - 0,7mm.
Wyginamy i wklejamy przycięte kawałki drutu dopasowując go do każdego elementu grawerki, również pamiętając o tym, że nasza okładzina składa się z wielu wyoblonych płaszczyzn!

Tak to wstępnie wygląda:

Obrazek Obrazek

Na zdjęciach widzimy wstępnie "oklejone" okładziny.

Zapomniałem dodać, że do wykonania naszej inkrustacji oprócz dremela i drutu potrzebne są ostre cążki do drutu, klej typu super glue, i szczypce płaskie do profilowania elementów inkrustacji. No i oczywiście benedyktyńska cierpliwość :-)
Po wklejeniu wszystkich elementów szlifujemy je wstępnie płaskim pilnikiem o drobnej gradacji, następnie papierem ściernym 150 i ostatecznie 360. Po uzyskaniu zadowalających nas efektów przystępujemy do olejowania naszych okładzin. Przy olejowaniu musimy pamiętać o tym, że olej wcieramy co najmniej 2 razy, zachowując przy tym czasowy odstęp min. 30 minut.
Ostatnią warstwę po wyschnięciu przecieramy suchą, czystą ściereczką, delikatnie przy tym ją polerując. Ja zastosowałem olej teakowy, dający głęboką barwę i nieznaczny połysk obrabianemu drewnu.
Poniżej efekt końcowy:

Obrazek Obrazek Obrazek

Jeszcze jedna fotka:

Obrazek

Kolt w pełnym "garniturze" - kabura również mojego autorstwa :-)
666... 6 komór, 6 kul, 6 strzałów...


Awatar użytkownika
mkl1
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 9135
Rejestracja: 2006-07-14, 15:20
Lokalizacja: Katowice
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: mkl1 » 2011-10-12, 22:07

No ładnie ale... inkrustacja zbyt przytłaczająca - moim zdaniem. ja robiłem to nacinając drewno i wbijając metal (blacha 0,2mm na sztorc), potem szlifowałem tak długo by był widoczny tylko zarys...(ma byc delikatny rysunek)
(No niestety ta zabawka została sprzedana, więc nie mogę podesłąć fotek :shock: )
ALe co się komu podoba.
.................. ładne drewno wybrałeś ;laughing:
Nitro i CP od .30 , aż do .58 :-D i jakiś "wiaterek" lat 1970-tych się też znajdzie :-D


kaliber .44
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 699
Rejestracja: 2008-12-24, 22:17
Lokalizacja: Toruń
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: kaliber .44 » 2011-10-12, 22:18

Oczywiście, można tak to wykonać, jednak byłem ograniczony dwoma warunkami: zamawiałem cieńszy drut, dostałem to, co na fotkach i opisane w poście, poza tym przeniosłem doświadczenia z pracy w firmie, o której pisałem na początku postu :-D Dla początkujących - mam nadzieję - będzie to jakaś wskazówka :-D
Poza tym nie chodzi o historyczność, tylko o fun z wykonania własnych okładzin :)
Mam jeszcze macassar, ale to na specjalne okazje :P
666... 6 komór, 6 kul, 6 strzałów...


Awatar użytkownika
mkl1
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 9135
Rejestracja: 2006-07-14, 15:20
Lokalizacja: Katowice
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: mkl1 » 2011-10-12, 22:23

Ależ oczywiście... ;laughing: :-D



ja kidyś zastosowałem blache mosiężną o,2 mm i było git (bo głębiej ją można osadzić i lepiej szlifować)... na dodatrk wbiłem ją na kleju kostnym i po problemie( nie odbarwia, nie zmienia układu rysunku drewna....
Nitro i CP od .30 , aż do .58 :-D i jakiś "wiaterek" lat 1970-tych się też znajdzie :-D


kaliber .44
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 699
Rejestracja: 2008-12-24, 22:17
Lokalizacja: Toruń
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: kaliber .44 » 2011-10-12, 22:36

Szkoda mk1, że nie masz fotek. Twoje doświadczenie może być cenne, więc podziel się choć technologią wykonania. Zapraszam wszystkich, którzy w ten sposób "tjuningowali" swoje bronie do dzielenia się swoimi doświadczeniami (łącznie z fotkami) w tym topiku. Warto pokazać tym samym, co mamy, co zrobiliśmy lub co zrobić byśmy chcieli (pomijam Raszplę, bo jest mistrzem świata w tej materii i ma swój topik :) ).
666... 6 komór, 6 kul, 6 strzałów...


Awatar użytkownika
mkl1
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 9135
Rejestracja: 2006-07-14, 15:20
Lokalizacja: Katowice
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: mkl1 » 2011-10-12, 22:48

Pal diabli, bierzesz kawałek wstęonie obrobionego drewienka, ( tak z milimetrowym nanddatkiem) przy pomocy dłutka nacinasz wgłębnie śład= wzór, wbijasz na klej kostny pasek blachy- układając go zgodnie ze wzorem, po zastgnieciu kleju - pilnik i szlifujesz blachę do równości z drewnem.
Ponieważ wcześniej drewienko miało naddatek- bierzesz papier scierny, lub pilnik i "zdejmujesz wszystko razem z nandatkiem drewna i metalu.... zostaje "cińki rysunek= inkrustacja...
Potem wykańczasz( lakierujesz, woskujesz czy co tam chcesz :)
Nitro i CP od .30 , aż do .58 :-D i jakiś "wiaterek" lat 1970-tych się też znajdzie :-D


pedant
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 2009-03-08, 13:21
Lokalizacja: Złota Góra
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: pedant » 2012-04-25, 20:34

Witam .

Koledzy, proszę nie odbierać tego jako reklamę , ale chciałbym się pochwalić nowymi okładzinami rewolweru Navy , które wykonał dla mnie nasz Kolega forumowy Tomek nick. kaliber 44 . Orginalne okładziny są (podejrzewam że dla wszystkich) niewygodne tj. za małe i ten perfidny lakier po którym ślizga się lekko zatłuszczona dłoń , co przy strzelaniu jest nieuniknione . Okładziny są naprawdę piękne , estetycznie wykonane , a przede wszystkim bardzo dobrze leżą w dłoni . Wielkie Dzięki Tomek .

ps. jeśli chcecie poznać szczegóły proszę pytać wykonawcę . Zdjęć nie będzie ,ponieważ telefonem nie uchwycę ich walorów estetycznych . Nie pamiętam nazwy drewna . Okładziny kazałem wykonać bez inkrustacji , gdyż takie mi się podobają .
" Spieszmy się kochać ludzi ,
tak szybko odchodzą ... "


kaliber .44
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 699
Rejestracja: 2008-12-24, 22:17
Lokalizacja: Toruń
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: kaliber .44 » 2012-04-25, 21:10

Dzięki pedancie za dobre słowo, grunt, że udało się na odległość spełnić Twoje wymagania :) Życzę samych dyszek i zadowolenia z nowych okładzin :-D
P.S. Drewno to merbau.
Pozdrawiam :-D

Edyta:
Na życzenie pedanta zamieszczam fotki Jego okładzin:

Obrazek Obrazek
666... 6 komór, 6 kul, 6 strzałów...


Awatar użytkownika
Katejot
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 2005-02-09, 19:14
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Katejot » 2012-09-10, 23:53

Niedawno przeczytałem, że japońskie miecze, katany, miały rękojeści pokryte skórą rai (takiej płaszczki- mam nadzieję, że dobrze napisałem). Skóra rai jest jak pilnik zdzierak- nieprzyjemna dla ręki ale dająca pewny chwyt. Rozumiem japońskich płatnerzy.
Za to zupełnie nie rozumiem europejskich/amerykańskich producentów krótkiej broni, którzy tworzyli rękojeści gładkie, wręcz śliskie. Polerowane drewno i kość słoniowa wyglądają pięknie, ale są kompletnie nieergonomiczne. A gdy zestresowanemu użytkownikowi spocą się ręce, to nie będzie mu wesoło.
Do moich coltów wymyśliłem sobie ahistoryczne okładziny pokryte grubym korundem zatopionym częściowo w żywicy. Jeszcze tego nie zrobiłem, ale mam nadzieję, że będzie to i piękne i bardzo praktyczne. Coś super dla pioniera- rewolwer pewnie siedzi w łapie a w razie potrzeby da się tym naostrzyć nóż albo siekierę :-)


kaliber .44
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 699
Rejestracja: 2008-12-24, 22:17
Lokalizacja: Toruń
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: kaliber .44 » 2012-09-11, 20:47

Myślę, że wytwórcy rewolwerów nie myśleli zbytnio o poprawie tego "mankamentu", jakim były gładkie okładziny - powód - moim zdaniem - był prozaiczny: rewolwer nie miał być z założenia bronią tarczową (jak pistolce), lecz do szybkiego oddania kilku strzałów, co zwiększało prawdopodobieństwo wyeliminowania przeciwnika. Może gdzieś, ktoś ówczesny poprawiał chwyt poprzez np. moletowanie.
Co do Twojego pomysłu, szatański :mad:, ale może być praktyczny. Ja bym jednak optował za moletowaniem lub dremelowaniem drewnianych okładzin ;laughing:
666... 6 komór, 6 kul, 6 strzałów...


Awatar użytkownika
mkl1
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 9135
Rejestracja: 2006-07-14, 15:20
Lokalizacja: Katowice
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: mkl1 » 2012-09-11, 20:54

Katejot pisze:Do moich coltów wymyśliłem sobie ahistoryczne okładziny pokryte grubym korundem zatopionym częściowo w żywicy. Jeszcze tego nie zrobiłem, ale mam nadzieję, że będzie to i piękne i bardzo praktyczne.


Tańszym rozwiązaniem jest oklejenie grubym paierem sciernym... :-D

bo.....

Zawsze mozna odkleić :shock:
Katejot pisze:Coś super dla pioniera- rewolwer pewnie siedzi w łapie a w razie potrzeby da się tym naostrzyć nóż albo siekierę


Chyba radzieckiego PIONIERA :)
Nitro i CP od .30 , aż do .58 :-D i jakiś "wiaterek" lat 1970-tych się też znajdzie :-D


kaliber .44
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 699
Rejestracja: 2008-12-24, 22:17
Lokalizacja: Toruń
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: kaliber .44 » 2012-09-11, 20:59

:one: :one:
mk1, ubawiłeś mnie prawie do łez :)
666... 6 komór, 6 kul, 6 strzałów...


Awatar użytkownika
Katejot
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 2005-02-09, 19:14
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Katejot » 2012-09-11, 22:51

Moletowanie wydaje mi się zbyt delikatne. Ale ja miewam skłonności do przesady, może tym razem też. Popróbuję, zobaczę. Gdybym miał skórę tej rai, to byłoby coś- colt samurajski :-)
***
A, i owszem, próbowałem oklejać rękojeść papierem ściernym. Wyszło szkaradniej, niż norma przewiduje :-) Oczywiście, oderwałem.

Dla radzieckiego toże możet być, zaczem niet!


steell
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 2018-11-26, 11:43
Grupa: Nowo zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Okładziny colta - zrób to sam :)

Postautor: steell » 2018-11-26, 11:47

Witam jako że ciężko dostać przedłużane okładziny do remingtona, postanowiłem zrobić je sam. Potrzebuje informacji gdzie można dostać nakrętkę do skręcania rękojeści oraz jak zabezpieczyć drewno.


steell
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 2018-11-26, 11:43
Grupa: Nowo zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Okładziny colta - zrób to sam :)

Postautor: steell » 2019-04-10, 00:40

Zrobione, materiał to Sapella, tak to wygląda finalnie. Pociągnięte olejem lnianym. Zastanawiam się czym zabezpieczyć powierzchnie by sie nie brudziła od spalonego prochu.

Obrazek
Obrazek



Wróć do „Rusznikarnia - CP”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość