Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Moderator: Moderatorzy WBP

Poprzedni tematNastępny temat
tomekwroclawski
Zbanowany
Zbanowany
Posty: 2597
Rejestracja: 14 listopada 2010, 19:39

Post autor: tomekwroclawski »

to troche sa na bakier z KPA jak na moj gust, prawo nie dziala co do zasady wstecz, zas postepowanie zostalo zawieszone nie zas zakonczone,

Awatar użytkownika
xmucio
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 08 października 2014, 09:58
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: xmucio »

W końcu napisałem do WPA list o treści:
W odpowiedzi na pismo o sygnaturze XXX z dnia 21 lipca 2015r. informuję że, rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z dnia 17 kwietnia 2015r. (Dz. U. 2015 poz. 634) §2 brzmi: „Do egzaminów rozpoczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie rozporządzenia stosuje się przepisy dotychczasowe.”
Dnia 26.03.2015r. przystąpiłem do egzaminu, zdałem część teoretyczną oraz po nieudanej próbie zdania części praktycznej, złożyłem wniosek do protokołu o powtórzenie tylko części praktycznej egzaminu. Dnia 01.04.2015r. postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji na posiadanie broni palnej do celów kolekcjonerskich zostało zawieszone na mój wniosek, co nie jest równoznaczne
z zakończeniem rozpoczętego egzaminu. Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji
z dnia 20 marca 2000r. (Dz. U. 2000 nr 19 poz. 241) §3 definiuje "egzamin" jako całość, składająca się
z części teoretycznej i praktycznej, nie zaś jako dwa odrębne byty. Poprawa tylko części praktycznej egzaminu, powinna zostać potraktowana jako kontynuacja egzaminu rozpoczętego dnia 26.03.2015r. Oznacza to zatem, że na mocy §2 rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych z dnia 17 kwietnia 2015r. (Dz. U. 2015 poz. 634) egzamin poprawkowy z praktycznej części egzaminu, wyznaczony na dzień 27 i 28.08.2015r. powinien odbyć się na podstawie przepisów dotychczasowych, mianowicie
w oparciu o rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z dnia 20 marca 2000r. (Dz. U. 2000 nr 19 poz. 241) oraz zmianami zawartymi w rozporządzeniu ministra spraw i administracji z dnia 24 grudnia 2002r. (Dz. U. 2003 nr 8, poz. 102).
Zatem zgodnie z przepisami obowiązującymi przed wejściem w życie rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych z dnia 17 kwietnia 2015r., opłata za egzamin poprawkowy wynosi połowę stawki opłaty za egzamin, czyli 500zł (słownie pięćset zł), a zakres przedmiotowy praktycznej części egzaminu obejmuje:
- sprawdzenie przestrzegania regulaminu strzelnicy,
- sprawdzenie umiejętności prawidłowego rozkładania i składania, ładowania amunicją
i rozładowywania oraz zabezpieczania i odbezpieczania danej broni, a także postępowania
w przypadku jej niesprawności.

Wnoszę o ponowne rozpatrzenie mojego wniosku o egzamin poprawkowy, wpisanego do protokołu
z egzaminu dnia 26.03.2015r., z uwzględnieniem faktu nie zdania tylko części materiału (praktycznego), nie zaś ponownego podejścia do całości egzaminu.

Z wyrazami szacunku,
Dzisiaj otrzymałem odpowiedź o takiej oto TREŚCI. Nie wiem czy dalsza walka ma sens. Obawiam się trochę strzelania z bocznego zapłonu na 50m do tarczy TS-1. Ktoś na forum opisywał sytuację, że w przypadku niezaliczenia strzelania do danego typu broni można uzyskać pozwolenie do pozostałych, które się zaliczyło. Czy to wynika z przepisów, czy zależy od podejścia WPA?

JarekCz
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 09 lipca 2015, 18:43

Post autor: JarekCz »

Czyli odpowiedź z WPA niestety dokładnie taka jak sugerowałem interpretację wcześniej, ale co tam ja tam się nie znam :).

Awatar użytkownika
xmucio
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 08 października 2014, 09:58
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: xmucio »

Ciekawy jestem zatem co to jest "rozpoczęty i niezakończony egzamin". Załóżmy, że wczoraj w życie weszła nowa ustawa, za 3 dni mam mieć egzamin, o którym wiedziałem od miesiąca (przed zmianą przepisów). Idąc ich tokiem rozumowania, egzamin zdaję na nowych przepisach, bo jeszcze się nie rozpoczął. Zatem cały paragraf jest bez sensu.

niemojnick
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: 11 sierpnia 2015, 09:17

Post autor: niemojnick »

Nie wiem czy interpretacja WPA jest poprawna ale przy zdawaniu egzaminu na prawo jazdy był taki "szum" medialny że jeśli ktoś rozpoczął zdawanie przed wejściem w życie nowych zasad to zdawał egzamin na "starych" zasadach. Tylko nie wiem jak to wyglądało w momencie gdy ktoś nie zdał egzaminu za pierwszym podejściem. Ja bym zrobił tak że zadzwoniłbym do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o interpretację. Jeśli wynik rozmowy byłby dla mnie korzystny to napisałbym pismo z prośbą o zajęcie stanowiska i odpowiedź którą następnie bym przedstawił jako poparcie mojej argumentacji w sporze z WPA.

Linka do strony wysłałem na priv bo za mało postów napisałem żeby móc wrzucać linki na ogólnym.

Awatar użytkownika
xmucio
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 08 października 2014, 09:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: xmucio »

W końcu udało się zakończyć sprawę sukcesem (30 szt. zgodnie z wnioskiem, broni palnej do celów kolekcjonerskich z wyłączeniem broni szczególnie niebezpiecznej oraz broni bocznego zapłonu z lufami gwintowanymi o kalibrze do 6mm).

Finalnie przestałem się upierać na egzamin "starym trybem". W obawie o niewystarczający punktowo wynik z bocznego zapłonu (skupienie poza środkiem tarczy) wysłałem zapytanie do WPA o to, czy w razie nie zaliczenia strzelania z jednego typu broni można dostać pozwolenie na pozostałe, czy cały egzamin "leży". W odpowiedzi dostałem lekko chaotyczny bełkot (poniżej), z którego wywnioskowałem, że cały egzamin leży.
W odpowiedzi na Pańskie zapytanie uprzejmie informuję, że, zgodnie z Pana wnioskiem z dnia 13.02.2015 r. przedmiotem toczącego się postępowania administracyjnego jest wydanie pozwolenia na broń palna do celów kolekcjonerskich.
Art. 10 ust. 4 pkt. 7 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji (Dz. U. z 2012 r., poz. 576) określa rodzaje broni do posiadania których uprawnia pozwolenie na broń wydane do celów kolekcjonerskich i z takich też rodzajów broni zostanie przeprowadzony egzamin.
Egzamin przeprowadzany jest w całości z wnioskowanego rodzaju broni. W przypadku zmiany, bądź zawężenia przedmiotu postępowania (np. rodzaju broni ) winien Pan wystąpić ze stosownym wnioskiem w toku postępowania administracyjnego, jednakże przed rozpoczęciem egzaminu.
Z uwagi na fakt, iż składany przez Pana egzamin poprawkowy będzie wyłącznie egzaminem praktycznym – obejmującym sprawdzenie przestrzegania szczegółowych zasad zachowania bezpieczeństwa na strzelnicy, umiejętności prawidłowego rozkładania i składania, ładowania i rozładowywania danej broni, postępowania z bronią niesprawną (…) oraz sprawdzianu strzeleckiego z użycia danego rodzaju broni ewentualny wniosek dotyczący zmiany rodzaju broni należy złożyć przed przystąpieniem do egzaminu.

Jednocześnie informuję, że zgodnie z § 7 ust. 2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 20.03.2000r. w sprawie egzaminu ze znajomości przepisów dotyczących posiadania broni oraz umiejętności posługiwania się bronią (Dz.U. Z 2000 r. Nr 19 poz. 241 ze zm.) przed rozpoczęciem egzaminu komisja informuje zdającego o możliwości wpisania przez niego do protokołu uwag dotyczących przebiegu egzaminu, w tym o możliwości zgłoszenia wniosku o egzamin poprawkowy.
Wykreśliłem zatem broń bocznego zapłonu z wniosku i czekałem kolejne kilka miesięcy na przydzielenie terminu egzaminu, aż w końcu otrzymałem informację, że 12 listopada przyjdzie mi zmierzyć się z częścią praktyczną po raz kolejny. Na plus, że w liście z informacją o terminie egzaminu napisane były konkretne modele broni, na których zostanie przeprowadzony egzamin.
W przypadku ubiegania się przez Pana o pozwolenie na broń do celów kolekcjonerskich egzamin zostanie przeprowadzony w oparciu o następujące modele broni:
- pistolet WALTHER P-99
- pistolet gazowy WALTHER P22
- strzelba gładkolufowa "Imperator"
- karabin - sztucer CZ 550 kal. 30-06 Springfield
Tym razem zdecydowanie dużo więcej czasu poświęciłem na naukę praktycznie wszystkiego o co mogą zapytać, czyli zasady działania broni, szczegółową budowę itp. Szczególną uwagę zwróciłem na materiały szkoleniowe przeznaczone dla policji, które krążą w internecie. Spędziłem też paręnaście godzin na strzelnicy w Ząbkowicach Śląskich (wielkie dzięki za wszystko, bez was na pewno by się nie udało), gdzie koledzy pomogli mi doszlifować umiejętności strzeleckie oraz przygotować się do egzaminu.

W końcu kalendarz pokazał dwunastego listopada i wyruszyłem na strzelnicę PZŁ przy ul. Wodzisławskiej 10B, gdzie miał odbyć się egzamin. Przed wejściem spotkałem dwie osoby, które również oczekiwały na egzamin (cel kolekcjonerski), ale łącznie z teorią. Gdy zjawiła się komisja, udaliśmy się do sali, gdzie zostały nam przedstawione zasady, a mnie wyprosili z sali na chwilę, ponieważ teorię miałem już zaliczoną. Po kilkunastu minutach koledzy wyszli z sali, lekko poddenerwowani, gdyż nie byli pewni swoich odpowiedzi w 100%, lecz niepotrzebnie. Obydwoje przeszli dalej. Z tego co rozmawialiśmy, pytania były bardzo podobne (jak nie identyczne) do tych, które ja miałem i padały już nie raz na forum. Nie było nic podchwytliwego albo specjalnie wyszukanego. Wystarczy znać (nie przeczytać) UoBiA i nie powinno być większych problemów. Chwila przerwy, podczas której przewodniczący komisji nie dość, że okazał się być człowiekiem, to na dodatek życzliwym i sympatycznym i nie piszę tego z ironią w tym momencie. Widać było, że zależało mu abyśmy zdali ten egzamin, co mnie z resztą mocno zaskoczyło.

Na pierwszy ogień poszedł kolega. Nie było go kilka minut, po czym wyszedł lekko blady, ale z małym uśmiechem na ustach. Przyszła pora na mnie, wchodzę i losuję zestaw pytań. Komisja składała się z instruktora, z którym w zasadzie wyłącznie rozmawiałem i dwóch policjantów, którzy przyglądali się. Były trzy, proste i oczywiste pytania, lecz niestety tylko na pierwszy rzut oka. Pierwsze pytanie (trochę inaczej brzmiało, ale sens ten sam) "gdzie na strzelnicy możemy celować i strzelać?". Odpowiadam zgodnie z wzorcowym regulaminem strzelnic, że celować możemy na stanowiskach treningowych wyznaczonych przez prowadzącego trening strzelecki, a celować I strzelać możemy tylko na stanowisku strzeleckim wyznaczonym przez prowadzącego strzelanie. Zostałem poproszony o przemyślenie swojej odpowiedzi. Przez moment całkowicie zgłupiałem i zastanawiałem się czy powinienem wrócić do szkoły podstawowej po dodatkowe lekcje czytania... Czytam raz jeszcze, bardzo powoli, dokładnie i przychodzi mi taka sama odpowiedź na myśl, po chwili jednak zwracam uwagę na magiczny znak alfabetyczny zawarty pomiędzy "celować", a "strzelać", który wygląda jakoś tak "i". Odpowiadam zatem, że celować I strzelać możemy tylko i wyłącznie na stanowisku strzeleckim wyznaczonym przez prowadzącego strzelanie. Jackpot, właśnie trafiłem główną wygraną, czyli możliwość odpowiedzi na kolejne pytanie. Dziękuję, dziękuję, nie trzeba owacji. Ciekawi mnie fakt, iż na pierwszym egzaminie odpowiedziałem dokładnie tak jak oczekiwali ode mnie na poprawie, czyli nie wspomniałem o stanowiskach treningowych (miałem to samo pytanie), za co wtedy dostałem naganę i musiałem uzupełnić swoją wypowiedź. Wniosek? Sami wyciągnijcie.

Drugie pytanie odnośnie wprowadzania zwierząt na strzelnicy. Zacytowałem dosłownie regulamin, tym razem o dziwo, trafiłem od razu w klucz egzaminatora.

Trzecie pytanie to w zasadzie pytanie-zadanie, czyli wybór broni, nazwanie części i rozbieranie, a na końcu składanie. Wybrałem P99, którego rozkładałem paręnaście razy wcześniej. Oczywiście zacząłem standardowo z pytaniem o bezpieczne miejsce (kulochwyt), sprawdziłem broń czy aby na pewno nie jest naładowana i przystąpiłem do rozbierania. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się (chyba w lekkich nerwach, bo atmosfera po pytaniach była mocno napięta, przynajmniej z mojej strony), że miałem problem z rozłożeniem. Chyba delikatnie za mocno odciągnąłem zamek do tyłu i napięła się iglica, na szczęście jest decocker, z którego skorzystałem i przy kolejnej próbie poszło gładko. Nazwałem elementy, złożyłem broń i uwaga, sprawdziłem działanie poprzez klasyczne pociągnięcie za język spustowy (osobiście raczej szkoda by mi było iglicy, skorzystał bym z decockera, ale że w materiałach szkoleniowych ze szkółek policyjnych znalazłem taką procedurę to tak też zrobiłem, o czym z resztą głośno wspomniałem). Instruktor oburzony poinformował mnie, że dla niego egzamin się już skończył, a ja nie potrafię obsługiwać się bronią. Podobno nie miałem prawa oddać suchego strzału, w P99 jest to niezgodne z instrukcją i za tak karygodny błąd powinienem wypolerować wszystkie Walthery w dolnośląskich komendach... Do akcji przystąpił przewodniczący komisji i po raz kolejny mogłem przemyśleć swoje postępowanie, tym razem rozbierając Imperatora. Zacząłem więc analogicznie, broń sprawdzona, rozebrałem wszystko po drodze i wyciągam zamek. Pytam czy mam go też rozbierać (wyciągnąć iglicę). Uzyskałem odpowiedz, że mam go tak rozebrać jakbym chciał go w domu wyczyścić. Ok, zatem pierwszy raz w życiu próbuję rozebrać zamek od pompki, bogaty jedynie w "bardzo wiarygodne źródło wiedzy" jakim jest youtube i "niesamowicie czytelna i przejrzysta" instrukcja od Fabarmu. Chwila prawdy i okazało się, że jednak youtube może okazać się w życiu przydatny. Broń rozebrana, brak uwag, hurra, udało się. "Proszę nazwać poszczególne części broni", ok nie ma problemu, easy jak to mówią znajomi zza wielkiej kałuży. Zaczynam dzielnie wymieniać: zespół lufy, zespół przesuwny, ..., "jaki zespół przesuwny? konkretnie proszę", po chwili namysłu odpowiadam suwadło. "Nie proszę pana to jest suwadło z szynami suwadła jak już." Zaczyna się robić bardzo nerwowo, powoli mój stres związany z egzaminem zaczyna przeradzać się w poirytowanie. Otrzymuję kolejne prośbo-pytania tym razem o wskazanie donośnika, podajnika, rozdzielacza, ustalacza itp. Na szczęście spędziłem parę wieczorów z licznymi rysunkami i udało się zniweczyć plany wykazania mojej nieznajomości broni i pozwolono mi złożyć strzelbę z powrotem. Chwila zawahania czy aby na pewno mogę sprawdzić mechanizm spustowo-uderzeniowy po zakończonym składaniu broni, zaryzykowałem, uff kolana całe, nikt mnie nie postrzelił, mogę usiąść.

Pora na werdykt. Okazało się, że dość młody policjant potrafi jednak mówić, co udowodnił głośnym i entuzjastycznym "Jestem na TAK". Opinię instruktora poznałem już wcześniej, więc na szczęście nie musiał się odzywać. Przewodniczący komisji po długim namyśle, stwierdził, że chyba warto dać mi szansę na strzelanie. W tamtej chwili wcale mnie to jakoś nie ucieszyło, prawdę mówiąc odechciało mi się strzelać na moment.

Wychodzę na korytarz, wchodzi trzeci kolega. w międzyczasie rozmawiam z poprzednim i dowiaduję się, że sytuacja wyglądała bardzo podobnie. Instruktor udowodnił koledze, że broń powinien co najwyżej pooglądać w książkach. Podobno pytał o szczegółową budowę mechanizmu spustowo-uderzeniowego i o ile dobrze zrozumiałem o sprężyny w nim występujące. Nasunęła mi się błyskotliwa myśl "ciekawe jakie elementy broni potrafi wymienić przeciętny polski policjant...". Wychodzi trzeci kolega, również został dopuszczony do strzelania. Etap pierwszy za nami. Idziemy na oś.

Szybkie BHP, po czym dowiadujemy się, że zaczynamy strzelać z pistoletu centralnego zapłonu, jeden po drugim (mamy tylko jedne stanowisko do dyspozycji). Pobieramy amunicję, kwitujemy i czekamy. Pierwszy idzie kolega i wykonuje grzecznie kolejne polecenia, "przygotować się do strzelania", "magazynek sześcioma ładuj", "ognia!!!", "rozładuj broń", po czym instruktor poinformował o sprawdzeniu komory nabojowej i dalej nie pada żadna instrukcja. Gdy kolega próbował odłożyć P99 z otwartą komorą został upomniany, aby zastanowił się co robi i ten na szczęście dostał olśnienia, że chyba oczekiwano od niego zrzucenie zamka i skorzystanie z decockera, a dopiero następnie odłożenie broni z zamkniętą komorą. Udało się, padła komenda, że można podejść do tarczy. Kolega wraca z uśmiechem na twarzy i oznajmia radośnie "41/60". Moja kolej. Podchodzę i wykonuję kolejne polecenia, zwracając uwagę na przecinki w wypowiedzi instruktora (prowadzącego strzelanie), czekam w gotowości z załadowanym magazynkiem w ręce, po czym do moich uszu dobiega krzyk prowadzącego "ognia!!!". Podpinam magazynek, przeładowuję broń i przymierzam się do strzału, cel namierzony, ciągnę powoli za spust, "o k**** on się nie kończy, to na pewno AS", pierwszy strzał zdecydowanie nie na szóstkę, choć trafiłem "6". Nie dobrze, skupiam się bardziej, oddycham głęboko, nie spieszę się i oddaję kolejne pięć strzałów, po czym zgodnie z życzeniami instruktora odkładam broń z zamkniętą komorą (oczywiście po wcześniejszym sprawdzeniu) i powoli zmierzamy do tarczy. Koniec końców, nie było tak źle, bo ustrzeliłem 3x10, 2x9, 1x6 co daje 54/60 pkt. Następny kolega nie miał tyle szczęścia, trochę go porozrzucało po tarczy i naliczyli mu tylko 21/60 pkt.

Zostało nas dwóch i przyszła kolej na strzelanie z broni alarmowej. Atmosfera się trochę rozluźniła, trochę śmiechu było przy okazji żartów ze skupieniem na tarczy z amunicji hukowej. Po czym kolega wziął do ręki P22 na naboje 9mm PAK, załadował broń i dumnie skierował lufę w stronę tarczy po czym pociągnął za spust niczym rewolwerowiec z dzikiego zachodu, a tu cisza. Następna próba i dalej cisza. "To pewnie zacięcie", pomyślał z pewnością i bez wahania przeładował broń. "Ups, dalej nie strzela, coś na pewno jest nie w porządku". Szybki rzut na szkielet, "a co to za ustrojstwo tutaj z boku, może warto to delikatnie obrócić i spróbować jeszcze raz? Działa!" Nastąpiły szybkie dwa strzały po czym spojrzenie na instruktora. Dalej odlicza czas. To może by tak podnieść szybko ostatni nabój i załadować go ponownie. Udało się, w przestrzeni rozległ się kolejny huk. Po kolejnej dłuższej chwili namysłu, komisja stwierdziła, że to z pewnością było zacięcie i warto dać koledze jeszcze strzelbę do ręki. Trochę zgłodniałem w międzyczasie więc postanowiłem załatwić sprawę bez zbędnej zwłoki, jeden głośny huk, trzy łuski wyleciały, zrzucam zamek, powoli opuszczam kurek, zabezpieczam broń, nie ma uwag.

Przyszła pora na strzelbę. Profilaktycznie przypominam koledze przed strzelaniem o bezpieczniku spustowym i zatrzasku suwadła, tak na wszelki wypadek. Kolega podszedł do stanowiska, załadował Imperatora, przymierzył się do tarczy, a tu znowu niespodzianka. Imperator też nie chcę współpracować, "to na pewno kolejne zacięcie, kurczę trzeba mieć naprawdę pecha! Ale zaraz, nie da się przeładować, co tu robić, co tu robić, o jest jakiś przycisk na dole, ciekawe co się stanie jak go nacisnę, o, udało się, suwadło działa. Teraz to im pokaże jak się strzela w stodołę, ha! Znowu zacięcie? Nie no nie wierzę, to jakiś koszmar." Nagle słychać dźwięk odbijającego się od posadzki naboju. "Dalej nie działa, o matko, zaraz mi się czas skończy! Zaraz chwila, jest tu jeszcze jeden przycisk", chwilę potem w powietrzu poczuć można wspaniały zapach prochu, jeszcze raz, chwila przerwy i już po raz ostatni. Komisja lekko poirytowana zaczyna myśleć nad dalszym postępowaniem, aczkolwiek niepotrzebnie, problem rozwiązał się sam. W stodole znaleźć można było tylko jedną dziurę po kuli. Zostałem sam. "Niech pan się postara, ktoś musi dzisiaj zdać." Posłuchałem rady i posłałem kolejne trzy kule w stronę stodoły, tym razem celne. Odkładam broń z otwartą komorą, oczywiście zabezpieczoną.

Ufff, jeszcze tylko podziurawić "francuza", ale zaraz, chwila jesteśmy na osi 25m, a potrzebujemy 50m. Pół godziny przerwy i przenosiny na nową oś. Instruktor idzie zawiesić "francuza", który o dziwo jest czarny i jeszcze nie został zbanowany przez KE. Myślę, że od przyszłego roku o ile jeszcze "francuzy" będą potrzebne, będą białe na czarnym tle, tak na wszelki wypadek, żeby nie urazić naszych nieco ciemniejszych braci. Rozwijam sobie matę, biorę CZ550 do ręki i chociaż jest mi to zbędne to z ciekawości pytam, czy mogę dostać jakąś podpórkę. "Jasne, nie ma sprawy", po czym przewodniczący komisji przynosi mi podpórkę i rozkłada przed stanowiskiem. Sprawdzam czy jest w miarę komfortowo po czym stwierdzam, że jestem gotowy do strzelania. "Ognia!!!", odbezpieczam broń, wrzucam pierwszy nabój, po czym dobijam go zamkiem i bez wahania oddaję pierwszy strzał. Gazy wylotowe przed stanowiskiem zafundowały mi małą burzę piaskową, ale co tam. Następny strzał i następny i tak jeszcze siedem razy. Zabezpieczam broń i zostawiam z otwartą komorą, po czym zmierzamy do tarczy. Początkowo przerażenie, zostało parę metrów a dziur nie widać. Na szczęście podchodząc całkiem blisko udało się naliczyć 10/10 dziurek po 30-06.

- "Proszę się podpisać, wnosi pan uwagi?"
- "Nie."
- "Gratuluję."
- "Dziękuję, do widzenia, miłego dnia".

W końcu mogłem zjeść obiad.





Podsumowując całą drogę, może kilka dat:
13.02.15 - złożony wniosek
26.03.15 - pierwszy egzamin (niezaliczona praktyka)
31.03.15 - zawieszenie postępowania (praca w delegacji)
23.05.15 - wejście w życie rozporządzenia z dnia 17 kwietnia 2015 roku. zmieniające rozporządzenie w sprawie egzaminu ze znajomości przepisów dotyczących posiadania broni oraz umiejętności posługiwania się bronią.
22.06.15 - odwieszenie postępowania
12.11.15 - powtórkowy egzamin
23.11.15 - otrzymanie decyzji

Razem 283 dni. Komisja egzaminacyjna na egzaminie powtórkowym przeprosiła za tak długo ciągnącą się sprawę, argumentując, że zwłoka spowodowana była brakiem broni bocznego zapłonu na wyposażeniu policji. W każdym razie teraz już mają kupioną i powinno być szybciej. To był pierwszy egzamin na nowych zasadach we Wrocławiu. Oprócz mnie dwie osoby były po raz pierwszy na ten sam cel, które wniosek składały też w lutym.

Czy było warto? Było warto, aczkolwiek gdybym miał przechodzić całą drogę jeszcze raz, na pewno zdecydowałbym się na "drogę sportową". Nie twierdzę, że droga kolekcjonerska jest nie do zrobienia, bo udowodniłem, że zaczynając od zera, można zdobyć papiery, ale jest to dość trudne, wymaga dużego zaangażowania, czasu i raczej skierowane dla osób, które mają sporą wiedzę i obycie z bronią. Jeżeli nie jest się "biegłym" w tematach związanych z bronią dużo zależy od szczęścia na jaką komisję egzaminacyjną trafimy. Samo strzelanie na egzaminie praktycznym w zakresie broni centralnego zapłonu nie jest trudne i wystarczy trochę postrzelać wcześniej, żeby zaliczyć. Z bocznym zapłonem może być różnie. Zapytałem dla następców, czy pistolet BZ można trzymać oburącz, czy trzeba w jednej (sportowo) i dowiedziałem się, że skoro ustawa nie zabrania to można oburącz.

Współczuję wszystkim, którzy dotrwali do końca i byli w stanie to przeczytać. Mam nadzieję, że was nie zanudziłem. Część z tych informacji, które tutaj zamieściłem powtarzają się innych tematach, nie jest to spowodowane tym, że chcę "wykazać" się na forum, czy też je zaspamować. Po prostu staram się przekazać jak najwięcej wiedzy tym wszystkich, którzy będą się zastanawiali nad drogą kolekcjonerską lub też podejmą wyzwanie. Łatwiej znaleźć konkretną informację w konkretnym miejscu (temacie). Gdy już skończą się pytania, temat uważam za zamknięty. Dzięki wszystkim za pomoc, oby teraz tylko udało się zastopować debilne pomysły KE.

Awatar użytkownika
carambas
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 807
Rejestracja: 07 kwietnia 2014, 16:54
Lokalizacja: Wrocław / Braterstwo

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: carambas »

Gratuluję wytrwałości i zdania. Widać jak wiele pracy w to włożyłeś. Dobrze, że się udało zdać i masz to z głowy.

Ciężko trochę skomentować absurd wymagań, które Ci postawili. Potwierdza to tezę, że ten egzamin jest celowo zrobiony tak, żeby ścinać ludzi. W rozbieraniu zamka ze strzelby nie mogę się dopatrzyć żadnego sensu.
Sam fakt wymogów punktowych na strzelaniu skreśla ten rodzaj starania o pozwolenie dla większości osób. Przeszedłeś dłuższą, droższą i cięższą wersję niż sportowcy otrzymując bardziej ograniczony zestaw. Podziwiam Twoją motywację, ale warto mieć to na uwadze i przestrzegać innych przed taką drogą.

Ja dostałem 20 sztuk sportowej do celów kolekcjonerskich bez żadnego wysiłku. Złożyłem tylko wniosek oparty członkostwem w darmowym stowarzyszeniu, które założyłem z braćmi w 10 minut. W momencie składania papierów stowarzyszenie miało 5 członków (wliczając mnie i braci). Nikt mnie o nic nie zapytał, nic nie musiałem udowadniać.
Moi bracia dostali pozwolenie na tyle samo sztuk wysyłając tylko 1 polecony, nawet się nie kontaktowali z WPA osobiście.

Wrocławiak
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 55
Rejestracja: 08 kwietnia 2015, 10:08

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: Wrocławiak »

@xmucio

Rozważałeś jednoczesne ubieganie się o pozwolenie sportowe i kolekcjonerskie? W ten sposób to drugie prościej otrzymać. Domyślam się, że nie zakładałeś takich problemów, ale bogatszy o wiedzę, którą teraz masz nie żałujesz, że ubiegałeś się tylko o kolekcjonerskie?

Przeczytałem wszystko co napisałeś i chyba znajomym będę odradzał staranie się o samo kolekcjonerskie. Szkoda nerwów.

darjerz
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 51
Rejestracja: 02 sierpnia 2015, 19:15

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: darjerz »

- pistolet WALTHER P-99
- pistolet gazowy WALTHER P22
- strzelba gładkolufowa "Imperator"
- karabin - sztucer CZ 550 kal. 30-06 Springfield


Hmm ciekawe czy na kolejnych egzaminach będzie taka sam broń? Można by z takiej potrenować przynajmniej obsłgę przed egzaminem :D
Miałem uk ale mi się spalił z chałupą :(

Awatar użytkownika
xmucio
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 08 października 2014, 09:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: xmucio »

darjerz pisze:- pistolet WALTHER P-99
- pistolet gazowy WALTHER P22
- strzelba gładkolufowa "Imperator"
- karabin - sztucer CZ 550 kal. 30-06 Springfield


Hmm ciekawe czy na kolejnych egzaminach będzie taka sam broń? Można by z takiej potrenować przynajmniej obsłgę przed egzaminem :D
Podejrzewam, że tak, ewentualnie zamiast CZ550 pojawi się jakiś AKMS. Na pewno będzie z tego co policja ma na wyposażeniu. Dodam tylko, że ja tego w liście nie miałem, bo z tego nie strzelałem, ale na kolegów, którzy nie dotrwali, czekał jeszcze standardowo Margolin i chyba ale to naprawdę CHYBA Vostok (nie przyjrzałem się uważnie z tego wszystkiego).
Wrocławiak pisze:@xmucio

Rozważałeś jednoczesne ubieganie się o pozwolenie sportowe i kolekcjonerskie? W ten sposób to drugie prościej otrzymać. Domyślam się, że nie zakładałeś takich problemów, ale bogatszy o wiedzę, którą teraz masz nie żałujesz, że ubiegałeś się tylko o kolekcjonerskie?

Przeczytałem wszystko co napisałeś i chyba znajomym będę odradzał staranie się o samo kolekcjonerskie. Szkoda nerwów.
Jeżeli bym się ubiegał jednocześnie o sportowe i kolekcjonerskie to nie dostałbym pozwolenia na pistolety gazowe, sygnałowe i alarmowe (na których również mi zależy, zwłaszcza sygnałowych) oraz definitywnie zamknąłbym "furtkę" na broń samoczynną. A tak to poczekam na lepsze czasy, być może nadejdą wraz z wyjściem z unii i samoczynna nie będzie należeć do grupy "szczególnie niebezpiecznych", co jest absurdem jak dla mnie. Z resztą UE doszła do tego samego wniosku, wrzucając broń samopowtarzalną do tego samego wora... Poza tym na chwilę obecną mogę kolekcjonować również broń myśliwską, a co za tym idzie nie ma ograniczenia kalibru w przypadku broni długiej.

mike33
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 132
Rejestracja: 26 stycznia 2015, 12:45
Lokalizacja: Warszawa

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: mike33 »

Przeczytałem cały długi wpis i jedyne co się nasuwa to absurdalność przepisów i policyjnych wymogów. Można umieć posługiwać się bronią, strzelać itd. Ale cała ta znajomość chociażby części w strzelbie... To trochę, jakby przy egzaminie na prawo jazdy wymagali od zdającego wymiany paska rozrządu lub nazwania większości części w silniku. Jak ktoś wyżej wspomniał już widzę, jak każdy policjant noszący broń służbową byłby w stanie zdać taki egzamin...

Najrozsądniejszą opcją zostaje droga sportowa. (chyba, że jak koledze, zależy na gazówkach itd)

Awatar użytkownika
Leśny Dziadek
Użytkownik komercyjny
Użytkownik komercyjny
Posty: 2376
Rejestracja: 15 października 2012, 14:01
Lokalizacja: zDolnegoŚląska

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: Leśny Dziadek »

xmucio pisze: Z resztą UE doszła do tego samego wniosku, wrzucając broń samopowtarzalną do tego samego wora...
Hej, a to nie jest tak,ze samoczynna = A, a samopowtarzalna = B w unijnym nazewnictwie i klasyfikacji ?

Awatar użytkownika
xmucio
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 08 października 2014, 09:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: xmucio »

Jeszcze tak jest, ale w ostatniej dyrektywie stwierdzili, że broń samopowtarzalna jest równie niebezpieczna co samoczynna, a w zasadzie każda broń wyglądem przypominająca wojskową. Niestety w konsekwencji zamiast odbanowania samoczynnej stwierdzili, że należy zbanować wszystko... Oby tylko dyrektywa się nie uprawomocniła...

darjerz
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 51
Rejestracja: 02 sierpnia 2015, 19:15

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: darjerz »

mike33 pisze:Przeczytałem cały długi wpis i jedyne co się nasuwa to absurdalność przepisów i policyjnych wymogów. Można umieć posługiwać się bronią, strzelać itd. Ale cała ta znajomość chociażby części w strzelbie... To trochę, jakby przy egzaminie na prawo jazdy wymagali od zdającego wymiany paska rozrządu lub nazwania większości części w silniku. Jak ktoś wyżej wspomniał już widzę, jak każdy policjant noszący broń służbową byłby w stanie zdać taki egzamin...

Najrozsądniejszą opcją zostaje droga sportowa. (chyba, że jak koledze, zależy na gazówkach itd)

Dla mnie w ogóle absurdem jest to, że musisz zdać egzamin ze szczegółowej obsługi broni której mogłeś nigdy nie mieć w ręce a ... kupić możesz ..... po zdaniu egzaminu. Zrozumiałbym jeszcze, że dostajesz manuala i po zapoznaniu się radzisz sobie albo nie. Co innego strzelanie i ogólna zasada działania to musisz umieć.
Miałem uk ale mi się spalił z chałupą :(

Michal-M
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 43
Rejestracja: 12 czerwca 2016, 16:44
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pozwolenie kolekcjonerskie WPA Wrocław 2k15

Post autor: Michal-M »

Witam wszystkich, to mój pierwszy post.

Przymierzam się do zrobienia pozwolenia czysto kolekcjonerskiego we Wrocławiu. Po długim namyśle i rozmowach z kolegami prowadzącymi strzelnicę, do której chadzam, odrzuciłem drogę sportowo-kolekcjonerską. Oczywiście należę już do Braterstwa. Przeanalizowałem wiele za i przeciw jak i różne historie zdobywania pozwoleń - zdecydowałem się pójść w ślady kolegi xmucio. Uczenie się na blachę formułek z ustaw mi niestraszne, podobnie jak rozbieranie broni na części i nazywanie wszystkiego po kolei. Jedyne, z czym moim zdaniem mogę mieć problemy to sprawdzian strzelecki, bo do tej pory na strzelnicy byłem 4 (cztery) razy w życiu i mam problemy z pracą na języku spustowym, co skutkuje zrywaniem spustu i trafianiem w dół-lewo. Ale podejrzewam że ten problem wyleczą dodatkowe wizyty na strzelnicy :D

Do rzeczy.
We wniosku o wydanie pozwolenia, jakie rodzaje broni powinienem wymienić, żeby jak najmniej się ograniczyć na przyszłość?
Czego w praktyce pozbawi mnie taka lista?
Niniejszym wnoszę o wydanie pozwolenia na posiadanie broni palnej, w postaci broni:

- bocznego zapłonu, z lufami gwintowanymi, o kalibrze do 6 mm,
- centralnego zapłonu, z lufami gwintowanymi,
- gładkolufowej,
- przystosowanej do strzelania wyłącznie przy pomocy prochu czarnego (dymnego);

w łącznej ilości 15 egzemplarzy do celów kolekcjonerskich.

Poprzedni tematNastępny temat

Wróć do „Prawo i broń - WBP”