Drodzy Użytkownicy,

Od dnia 25 maja 2018 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych, określane jako RODO.

W związku z tym poniżej regulaminu forum zostały zamieszczone wytyczne związane z tym rozporządzeniem.

Bardzo proszę poświęcić chwilkę i wczytać się w te przepisy, nie jest tego dużo.

Regulamin i rozporządzenie

Pozdrawiamy,
Administracja forum

Reanimacja Dziadka Colta

Moderator: Moderatorzy CP

Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2011-12-08, 23:54

Nie pogniewam się za krytykę :-D
Nawet przeczytałem post rusznika, choć już dawno temu odesłałem go w niebyt klikając "ignoruj" :P

Co do zmywania starego lakieru to pisałem, że można, tylko ja wolę zeszlifować.
Zależy od stanu drewna.
Czy przy zmyciu tracimy mniej z objętości. Tak i nie. Zależy od stanu drewienka i powłoki.
Czasami przy uszkodzonych lakierach, lub drewnie olejowanym i zaniedbanym są przebarwienia od potu, trafia się sinica, grzybki itp. I co wtedy? Są i na to sposoby "chemiczne" tylko, że czasem prościej troszkę zeszlifować, jak złapała tylko powierzchnia.
Zresztą, resztki lakieru i tak trzeba przetrzeć papierkiem. Tak czy siak przy renowacji trzeba się liczyć z jakąś utratą objętości.

Tutaj lakier był w bardzo dobrym stanie i po ostrożnym zeszlifowaniu niewiele ubyło. Niestety drewienko dali włosi III-go gatunku z miejscowymi przebarwieniami, i pokryli babole grubo lakierem, i tyle. Próbowałem zeszlifować takie kwiatki, no i tu i tam ubyło więcej drewienka niż planowałem. To zapewne zauważyło bystre oko cezarego.pl.

Nie traktuje dziadka jako zabytku, tylko broń użytkową. W przypadku zabytku postąpiłbym inaczej. Tak kolego rusznik, ma kolega rację, w stosunku do zabytku zmył bym najpierw lakier, żeby zobaczyć co jest pod nim i w jakim stanie. Potem bym się zastanawiał co dalej.

Natomiast tutaj w przypadku przegięcia Dziadek dostałby najwyżej nową rękojeść i tyle.
Ponadto bardzo mi miło być zaliczonym przez kolegę do szlachetnego grona dyletantów forumowych :)
w taki wyjątkowo miły i merytoryczny sposób.
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


Awatar użytkownika
Tadeusz P.
Moderator
Moderator
Posty: 1551
Rejestracja: 2004-03-07, 19:15
Lokalizacja: Mysłowice
Grupa: Moderatorzy CP
Status: Offline

Postautor: Tadeusz P. » 2011-12-09, 07:16

........ i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

A tak na marginesie po co otwierać otwatre drzwi-
http://forum-bron.pl/viewtopic.php?t=381 ... anie+osady

Pzd. Tadeusz
CKS Stare Strzelby LOK


Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2011-12-21, 21:53

Odcinek 8. O tym co dziadunio lubi najbardziej.

Jest zima, a jak jest zima to jest zimno. Takie są odwieczne prawa natury pani kierowniczko :)

W dodatku pogoda fatalna i dzień krótki. Za to długie wieczory 8-)
No to tak sobie siedziałem i dłubałem z nudów.

Wyszły mi s tego dłubania całkiem niezłe patrony.
To opiszę co i jak.

Najpierw zginął mojej Pani lejek. :-D Taki zwykły kupiony w markecie za parę groszy. W dodatku w zestawie było kilka lejków różnej wielkości, ale jeden okazał się wyjątkowy.
Akurat idealny do kalibru 0.36 :)

Z lejka i patyka wyszło takie coś.

Obrazek

Do optymalnych wymiarów doszedłem drogą prób i błędów. Ideał do kalibru 0.36 naważki 1.05 grama i przybitki z filcu o średnicy 10 mm i grubości 5 mm wygląda tak:

Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek

Poza przyrządem będą nam potrzebne jeszcze takie fanty.

Obrazek

Magiczny patyk, lejek, miarka do prochu, bibułki do papierosów, wykałaczka, łuska od 9x19, proch, kule i przybitki filcowe.

No to zaczynamy.

Na patyczku nawijamy tutkę zaczynając mniej, więcej tak jak na zdjęciu, klejem do góry oczywiście.

Obrazek Obrazek

Ma zostać taki "dzióbek".

Obrazek

Strzałeczką zaznaczyłem klej, za chwilę się przyda.

Wykałaczką pomagamy sobie załamać "dzióbek" tak, żeby w dnie była pojedyncza warstwa bibuły, będą lepiej odpalały niż "cukierki" które zdarzało mi się robić wcześniej.
Jest też mniejsza szansa na zatkanie otworu w kominku resztkami papieru.

Obrazek

łamiemy równo,

Obrazek

i zaklejamy

Obrazek

W palcach obtaczamy żeby było ładnie

Obrazek

Powinniśmy uzyskać taką stożkową tutkę

Obrazek Obrazek

wkładamy w łuskę od 9x19 i ściągamy z patyka. Pusta tutka jest delikatna i bez łuski źle się trzyma.

Obrazek

Dalej już z górki. Wsypujemy odmierzoną dawkę prochu. Tutaj 1,05 g czyli łuska 7.62x25.

Obrazek

Do środka lejka wciskamy przybitkę z filcu. W ten sposób lejek awansował do miana prostego aplikatora. Z jego pomocą w prosty i skuteczny sposób osadzamy przybitkę którą normalnie bardzo trudno wcisnąć w delikatną bibułę.

Ale po kolei ...

Przybitka do lejka

Obrazek

przepychamy naszym magicznym patyczkiem do końca stożka

Obrazek

Całość wciskamy maksymalnie głęboko do tutki tak, by bibułka przylegała szczelnie do stożka

Obrazek

Przytrzymujemy za bibułkę i patykiem wciskamy przybitkę. Podczas wciskania patyk powinien trochę zepchnąć tutkę z lejka. W ten sposób przybitka będzie ciasno osadzona.

Obrazek

dlatego należy tak spasować patyk, żeby lekko wychodził ze stożka

Obrazek

Teraz wystarczy już tylko wrzucić kulę

Obrazek

i zawinąć. Oczywiście obchodzi się bez kleju. Smarowidło będę dawał osobno.

Obrazek

w ten sposób można wyprodukować w jeden wieczór sporo patronów :)

Obrazek

Końcówki można obciąć

Obrazek

ale ja tam wolę zostawić, przynajmniej jest za co wygodnie złapać przy ładowaniu

Obrazek

Sposób nie jest opatentowany, więc częstujcie się na zdrowie. :)
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


olek22
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 97
Rejestracja: 2009-11-18, 12:52
Lokalizacja: Ślask
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: olek22 » 2011-12-21, 22:11

" a świstak siedzi i zawija je w sreberka "


Awatar użytkownika
mkl1
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 9144
Rejestracja: 2006-07-14, 15:20
Lokalizacja: Katowice
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: mkl1 » 2011-12-21, 22:18

Nie głupie :-D
się przyda ........
Nitro i CP od .30 , aż do .58 :-D i jakiś "wiaterek" lat 1970-tych się też znajdzie :-D


Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2012-01-14, 20:23

Odcinek 9, albo „Jajo Kolumba”.

Colt, jaki jest każdy widzi, chciałoby się parafrazować pewne przysłowie.
Otóż nie, ... :mad:

... żeby coś zobaczyć to colta trzeba pomierzyć.

No to pomierzyłem i wyszło jajo. No jajo jak choroba. :cry:
Ale do rzeczy.

Zacząłem sobie sprawdzać jak to jest, że skupienie takie sobie i do tych legendarnych 3 cm to trochę dziadkowi brakuje.

Jak powszechnie wiadomo na celność rewolweru składa się prawidłowe spasowanie i wykonanie kilku elementów:
1. Korona lufy.
2. Jakość wykonania i stan techniczny lufy.
3. Stożek wejściowy.
4. Średnica komór.
5. Osiowość komór.

Zaczniemy od końca :-D

5. Osiowość komór. Jest.
Sprawdzamy spasowanym suwliwie prętem mosiężnym lub w ostateczności drewnianym.
Samego sposobu nie będę opisywał. Jest to doskonale opisane tutaj:

Jak kupować Colta

4. Średnica komór. Jajo ! :evil: Nie ma. Ale jaja, otwory są jajowate.

Pomierzyłem dokładnie jak jest i wyszło tak.

Nr komory i mniejsza / większa cięciwa otworu.
Komora 1. 9,36 / 9,42
Komora 2. 9,35 / 9,41
Komora 3. 9,33 / 9,40
Komora 4. 9,31 / 9,42
Komora 5. 9,32 / 9,44
Komora 6. 9,31 / 9,40

Czyli jaja.
Kulka wepchnięta do komory jest deformowana do postaci jakiegoś „kluska”.

Pomierzyłem lufę i kolejny szok.
Na wlocie w polach 9,40 w bruzdach 9,60
Na wylocie w polach 9,40 w bruzdach 9,60
Gwint 6 polowy. Lufa całkiem, całkiem. :-D
Wszystkie wymiary w polach i bruzdach w odpowiednich parach są jednakowe!

Czyli kulka po wtłoczeniu do komory bębna nie dość, że jest jakimś jajowatym kluskiem to jeszcze jest za mała! I to coś przelatuje potem przez całkiem dobrą lufę.

Jak doszedłem do siebie to zacząłem myśleć co z tym zrobić. :idea:

Zacząłem od wepchnięcia kulki do komory. Wyszło takie coś. Widać wyraźnie, że pierścionek nie jest równy.

Obrazek

Pomiary kulki po wyjęciu też pokazały jajowatość.

Przepchnąłem kulkę przez lufę. Ślady gwintu słabiutkie, w dodatku nierówne na obwodzie. Słabe z jednej strony i prawie niewidoczne z drugiej. Jak to na za małym jaju.

Obrazek

Przepchnąłem jeszcze kilka kulek żeby sprawdzić, czy nie trzeba docierać lufy.
Docieranie zmieni wymiary, więc od tego trzeba by zacząć. Ta lufa nie wymaga docierania!
Kulka po wbiciu w gwint daje się przepchnąć przez lufę płynnie i ze stałym oporem. Nigdzie nic nie zahacza, nic nie przyciera. Jest OK.
Gdyby trzeba było docierać to są na to dwa sposoby. Wspomnę o nich, ale nie będę się rozwodził.

Metoda ręczna. Zatykamy lufę z jednej strony, wkładamy karbowany pręt mosiężny o średnicy sporo mniejszej niż lufa i zalewamy ołowiem. Wybijamy lekko, ale tak, by nasz korek wysunął się tylko trochę. To trochę smarujemy pastą polerską i moja-twoja docieramy lufę stosując coraz drobniejsze pasty.

Metoda ogniowa. Można kupić specjalny zestaw past do docierania lufy tą metodą. Pasty o 3 rozmiarach. Zaopatrujemy się w pociski z rowkami. Rowki wypełniamy pastą i po prostu strzelamy. Cała procedura jest dość skomplikowana, ale na tym, mniej więcej polega.

Właściciele remików, peaców i innych z zamkniętą ramą powinni sprawdzić, czy nie trzeba lufy dotrzeć. Podobno wkręcenie lufy w szkielet potrafi przewęzić lufę w miejscu wkręcenia. Warto ten feler skasować właśnie docieraniem. Dziadunio ma otwarty szkielet i lufę w porządku.
Uff, choć jednej rzeczy makaroni nie zj**... :)

No to stawiamy diagnozę.
Ni ma rady i trzeba komory rozwiercić. Na szczęście są mniejsze a nie większe niż trzeba.
W tym celu zaopatrujemy się w rozwiertak. Można zamówić stały zrobiony na wymiar lub nastawny. Z nastawnym nie ma problemów. Wygląda tak.

Obrazek

Są dostępne różne rodzaje. Czteropiórowy to minimum. Lepszy byłby sześcio lub ośmiopiórowy, ale te kosztują. Ten zwyklak wystarczy.

Rozwiertak ma dość długie prowadzenie i nie damy rady w sposób właściwy rozwiercić komór. Trzeba go skrócić.
Ustawiamy wymiar maksymalny, jaki chcemy uzyskać i minimalny, od jakiego chcemy zacząć i resztę gwintu z końca rozwiertaka obcinamy. Ten na zdjęciu jest już przycięty.

Parę słów o rozwiercaniu (dla humanistów).
Rozwiertak ma pióra które skrawają są u mieszczone w rowkach które powoli „wynurzają” się z narzędzia. Jeśli jedną nakrętkę będziemy odkręcali a drugą przykręcali, to przesuwamy pióra które będą się podnosiły lub chowały. Proste i można ustawić dowolny wymiar z zakresu na jaki pozwala narzędzie.
Ja kupiłem rozwiertak z zakresem od 9 do 10 mm.

Sam proces rozwiercania trzeba zrobić powoli i ostrożnie. Pamiętajmy, że mamy tylko jedno podejście i raczej nie ma cofnij. 8-)

Zaczynamy od wyrównania otworów.
Operację rozwiercania robimy jak gwintowanie, na olej.

Obrazek

Ustawiamy na suwmiarkę wymiar 9,35 i rozwiercamy pierwszy otwór.

Obrazek

Czyścimy dokładnie otwór szmatką i mierzymy. Zonk, wyszło nie 9,35 tylko 9,37. To normalne, bo piórowe ostrza nie są równoległe tylko mają pewien kąt natarcia i dlatego pomiar na suwmiarkę będzie zawsze nieco mniejszy. Ile, nie wiadomo, trzeba zrobić próbę.

Jedziemy inne otwory, czyścimy narzędzie po każdym otworze. Zwiększamy rozwiertak na 9,39 i jedziemy dalej otwory po kolei obficie smarując olejem i regularnie usuwając wióry.

Obrazek

Czyścimy dokładnie otwory i mierzymy. Jest nieźle. Otwory się wyrównały. Są już okrągłe i mają około 9,40-9,41 jakby nie mierzył. Koniec? Ktoś zapyta. Nie dopiero początek.

Do ilu dojechać oto jest pytanie?
Teoria i wszystkie autorytety mówią 0,01 do 0,02 więcej niż średnica lufy mierzona w bruzdach. W przypadku dziadka daje to 9,62 mm.
Dlatego trzeba lufę dotrzeć najpierw, żeby nie rozwiercać komór dwa razy.

Jedziemy na kilka razy. Nigdy nie zbieramy całego materiału na raz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Tu widać wyraźnie, że narzędzie wchodzi nie do końca.

Oczywiście nie robimy rozwiertakiem „na wymiar”. Zostawiamy trochę materiału na dotarcie, doszlifowanie. Rozwiertak zostawia paskudnie poszarpaną powierzchnię. Po nim trzeba troszkę wykończyć.

Najpierw średnim papierem szlifujemy dół komory. Tam zostały ślady po prowadzeniu, trzeba to wyrównać. Papier na dopasowany patyczek i heja.

Obrazek

Potem dremel z drobnym papierkiem.

Obrazek

Obrazek
Ale tylko dno otworu!

Dopiero na koniec obrabiamy górę otworu. Szlifujemy i wykańczamy ręcznie. Mechanicznie za łatwo zepsuć.

Obrazek

Co chwilę sprawdzamy do jakiego wymiaru w danej komorze doszliśmy.

Obrazek

Magiczna granica dla dziadka to 9,61

Mniej więcej efekt końcowy.

Obrazek

Sprawdzamy wymiary:
Komora 1. 9,61 do 9,62 mierzone w każdą stronę.
Komora 2. Równo 9,61.
Komora 3. Równo 9,61.
Komora 4. 9,61 do 9,62.
Komora 5. Równo 9,61.
Komora 6. Równo 9,62.

Tak zostawiam.

Kulka do komory i po wyjęciu wygląda tak.

Obrazek

Kulka nadal jest kulką. Ślad minimalny, ale żeby wyjąc z komory musiałem puknąć delikatnie, bo nie chciała się dać wycisnąć.

Przepchnięta przez lufę wygląda tak.

Obrazek

Ślad po gwincie głęboki i wyraźny i co ważne jednakowy dookoła. Ślad kontaktu kuli z dnem bruzdy minimalny.

Nie wiem czy nie jest zbyt mała, mogą być przedmuchy. Postrzelamy zobaczymy jak lata. Najwyżej kupie nową kokilę.


W następnym odcinku. Tajemnicze zagadnienie stożka wejściowego (cokolwiek to znaczy).
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2012-01-15, 21:00

Odcinek 10. Stożek wejściowy.

Co to jest? Gdzie tego szukać? Czy mam to w swoim rewolwerze? Czy jest dobry?

Te pytanie powinny spędzać sen z powiek właścicielom nie tylko Coltów. :)

Myślicie, że macie idealny rewolwer, bo szczelina między bębnem a lufą jest 0,05 mm.
No to się mylicie.

Szczelina ma znaczenie drugo a może i trzeciorzędne.

Zastanówmy się jak to działa. :?:
Kula podczas wciskania do komory bębna jest deformowana. W poprzednim poście opisałem, co zrobić, żeby była jak najmniej deformowana. Potem podczas strzału kula jest wtłaczana do lufy i wrzyna się w gwint.

STOP. :!:

Chwilka. Zanim to się stanie kula przechodzi przez ważną część lufy, jaką jest nasz tajemniczy stożek wejściowy.

Problemem w rewolwerze jest pewien problem techniczny. Pomimo maszyn CNC, komputerów, laserów i innych bajerów zgranie osi komora bębna – lufa nie jest proste. Można to zrobić idealnie, ale części się wyrabiają i z czasem osie i tak się rozjadą. Można temu zaradzić w bardzo prosty sposób. Wystarczy w lufie zrobić lejek, który skieruje nie osiową kulę do lufy. Ten „lejek” nazywamy stożkiem wejściowym.

Co by było gdyby tego nie było?
Nic.

Przy niewielkich przesunięciach osi kula i tak zostałaby wciśnięta do lufy. Tylko, że zdeformowana, zapewne kawałek byłby ścięty i inne takie. Celność oczywiście jak z pepeszy.

Trzeba, zatem zrobić stożek wejściowy tylko, jaki?

Tutaj zdania są podzielone. W zasadzie każdy producent broni ma swój jedynie słuszny patent.
Kluczowy jest kat rozwarcia stożka. Od 5 do 18 stopni. Niektórzy uważają, że 11 stopni jest optymalne, przy tym kącie są podobno najmniejsze deformacje.

Pomyślmy nad tym chwilkę. No, bo tak na chłopski rozum jak kąt jest mały to kula łagodnie wchodzi w gwint.
Tak, ale stożek jest wtedy długi i kula może być jeszcze hamowana (nie do końca wcięta w gwint) a już odsłonięta szczelina i przedmuch jest większy, straty gazowe, konieczna mała szczelina itd.
Inni uważają, że duży kąt to wprawdzie szybkie wejście w gwint, ale obciążenie konstrukcji większe i większy skok ciśnienia, kula się bardziej deformuje itd.
Można się spierać latami.

Informacja dla humanistów, absolwentów liceów i adeptów ekonomii.
Żeby zbudować stożek, sam kąt to za mało. Potrzeba jeszcze znać średnicę podstawy.

Tutaj naukowcy są zgodni.
Średnica podstawy stożka powinna wynosić tyle ile średnica lufy mierzona w bruzdach plus podwójna wartość szczeliny bęben-lufa.

Tyle teorii.
Na szczęście w dziadku stożek już jest i zobaczmy, co się z nim da zrobić.

Średnica w polach 9,60.
Szczelina obecnie około 0,07.
Teoretyczny stożek miałby podstawę o średnicy 9,74 - 9,80 mm.

Przyjmując „standardową” szczelinę 0,20 mm.
Średnica powinna wynosić: 10,00 mm

Średnica podstawy u dziadka to 10,40 mm.
Wygląda na to, że macaroni dali trochę więcej na wszelki wypadek.
Żeby pokryć ewentualną grubą nieosiowość.

Po zmierzeniu kata, wychodzi około 14 stopni. Nie najgorzej.

Czyli stożek bez rewelacji, ale do przyjęcia.

Co można z tym zrobić?
Najlepiej nic. ;|

Nie zmniejszę podstawy. Natomiast próba zmiany kąta może skończyć się podwójnym załamaniem stożka, co jak twierdzą autorytety jest najgorsze, co można zrobić.
Wprawdzie stosuje się kąt 82 stopnie, ale tylko do załamania tylnej krawędzi stożka.

Tyle pisania i nic? No nie. Wszystko, co można i powinno się zrobić to wypolerować stożek na lusterko.

Obrazek

I tyle.
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


Krzysztof Pawlik
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 345
Rejestracja: 2006-03-28, 22:47
Lokalizacja: zielona góra
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Krzysztof Pawlik » 2012-01-16, 11:26

Jak dla mnie ,kula z ostatniego zdjęcia wyglada prawidłowo. Nie bedzie przedmuchów bo podczas wciskania się w stożek przejściowy z dużą prędkościa, kula na pewo ulegnie spęcznieniu. Poza tym jest jeszcze przybitka.


Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2012-01-16, 21:29

rusznik pisze:Wszystko pieknie i ladnie ale nie ''ztuningowales'' jeszcze kolego dwoch istotnych elementow swego rewolweru - zagadka jakich :?:


Nie od razu Rzym zbudowano :)
Napięcie trzeba dozować.

Słówka "I tyle" odnosiły się do zagadnienia stożka wejściowego. Dziadek jeszcze wróci w kolejnych odcinkach :)

rusznik pisze:Co do stozka przejsciowego lufy to prawda o nim jest nieco inna...w wiekszosci fachowych ksiag pisza tam autorzy o kacie nachylenia stozka i inne pierdoly matematyczne....a stozek wejsciowy to bryla-forma w stali a nie algebra z liceum :P


Miałem w swoim życiu taki epizod bycia technologiem w zakładzie mechanicznym i niestety, czy to dla zwykłych obrabiarek czy maszyn CNC, żeby wyciąć stożek w materiale trzeba go opisać średnicą podstawy i katem rozwarcia lub wysokością. Odrobina algebry jest jednak konieczna.

Obrazek

Pozwoliłem sobie zrobić rysunek (dla humanistów).
Rozumiem, że wymiar "A" to podawana przez ciebie długość stożka.

Rozpiętość długości wejścia "A" (będę używał tego określenia, dla odróżnienia od wysokości stożka "h") od 7 do 1,8 mm świadczy o bardzo zmiennej konstrukcji tego elementu lufy. O ile średnica podstawy jest jednakowa lub chociaż zbliżona.

Wynika z tego, że albo eksperymentowano z tą częścią albo wykonywano na oko.

Ruszniku, jakbyś mógł trochę rozjaśnić sprawę, byłbym wdzięczny.
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2012-02-12, 22:37

Byłem na strzelnicy, żeby przestrzelać Dziadka i zobaczyć co i jak. No i porażka.
Kompletna. Jest gorzej niż było.

Nawet nie warto wstawiać zdjęcia.

Podejrzewam, że to kwestia kalibru kulek. Wygląda, że są zbyt małe. Poza tym Dziadek nie ma korony na lufie.
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


jacek sygula
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 2663
Rejestracja: 2005-05-22, 18:59
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: jacek sygula » 2012-02-13, 07:03

sprawdż dokładnie średnice KAŻDEJ!! komory, ma być większa niż średnica lufy, nieosiowość regulujesz stożkiem wlotowym [tak jak pisze Rusznik], reszta to 2-4 punkty na tarczy, kule mają być nadmiarowe, tak żeby zostawiały lekki pierscionek, po spełnieniu tych warunków , rewolwer nawet z zardzewiałą gładką [byle równą] lufą zaczyna celnie strzelać. dodam, niegłupie jest ponumerowanie każdej komory.


Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2012-02-13, 08:29

Średnice komór wyciągnąłem na 0.01 mm wiecej niż średnica lufy. To raczej kulki niedobrane bedą. No właśnie nie zostawiały pierscionka. Mogłem je wciskać do komór palcami.
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


Awatar użytkownika
Arctic
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 910
Rejestracja: 2004-07-16, 00:20
Lokalizacja: Szczecin
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Postautor: Arctic » 2012-02-14, 20:35

Odcinek 11. Korona


Korona lufy hmmm,... każdy wie, że jest ważna. Tylko po co ją się tak naprawdę robi?

W zasadzie po to, żeby ochronić wylot lufy przed przypadkowym uszkodzeniem.
Po nic innego. Jak się nosi ze sobą broń np. na polowaniu to łatwo o coś uderzyć, broń się może przewrócić a tak korona chroni lufę.

A co z celnością? No właśnie. Lufa obcięta idealnie na prosto nie byłaby wcale mniej celna niż ta z koroną.

Najczęściej spotykane korony.

Obrazek

A- zwykła prosta. Jest OK. Łatwo można zrobić taką koronę jaką się chce.
B- Zatoczona na prosto.
C- Półokrągła
D - Matchowa albo 11 stopni - taka nas interesuje. Jest uważana za optymalną, podobno zapewnia najlepszą celność.

A- Nie jest zła, ale ... :)

Zawsze jest niestety jakieś ale. Fabrycznie po prostu lufa obcięta na automacie i już. Tylko, że jeśli nie została wykończona to może być problem.

Wariant Włoski I. :evil:

Obrazek

Obcięta na tokarce. Normalnie od zewnątrz do środka i tyle. Problem w tym, że narzędzia nie są nigdy idealnie ostre i występuje zjawisko "wyoblenia" materiału. Polega to na jakby to powiedzieć - minimalnym zagnieceniu materiału do środka. Powstaje taki minimalny rancik. 0,01-0,005 mm ale wystarczy.

Jak sprawdzić czy tak jest?
Przecisnąć kulkę od wlotu lufy i sprawdzić, czy na samym końcu jak już wyszła do połowy to się nie zacina.

Jak powinno się to poprawić?

Obrazek

Po obcięciu zatoczyć ponownie od środka na zewnątrz i będzie OK.

Wariant Włoski II :evil: :evil: :evil:

Obrazek

To samo tylko cięte na pile. Taśmówka, ramówka nieistotne. Efekt jak przy toczeniu tylko z jednej strony materiał zaciągnięty do środka a z drugiej strony na zewnątrz. Tragedia, kula jest z jednej strony hamowana a z drugiej nie.

Sprawdzenie jak poprzednio. Naprawa jak poprzednio.

Warto się przyjrzeć lufie i jeśli koniec lufy nie ma korony i ma ledwo widoczne okregi, jak słoje na drewnie to wariant I a jak ma kreseczki prostopadłe do lufy to wariant II.
Jeśli nic nie widać to być może producent zrobił koronę jak trzeba. Wykończył i wypolerował.

Jak w domowych warunkach nie robić korony?

Popularna kulka. Pasta polerska i heja :-/
Czasem się uda, a czasem nie. Kulka nie ma prowadzenia i pójdzie jak sama zechce, nie zawsze tak jak my byśmy chcieli.

A jeśli lufa została obcięta krzywo?

Obrazek

Nie twierdzę, że jest całkiem zła, ale jest ryzykowna.

Jak zatem zrobić dobrą koronę?

Odpowiednim frezem z prowadzeniem. Np. takim

Precyzyjne robienie korony

400 USD to trochę sporo żeby zrobić koronę, ale nie trzeba browaru kupować, żeby się piwa napić :-D

Wystarczy iść do najbliższego rusznikarza. Zrobi koronę za małe pieniądze.

Jak ja robię koronę. 8-)

Umieszczam w lufie plastikową koszulkę a w niej pręt 6 mm który robi za prowadnicę

Obrazek

... a potem takim czymś mojego pomysłu robię koronę.

Sposób kłopotliwy, wymaga za każdym razem naprawy narzędzia, nadaje się do zrobienia korony raz na ruski rok. Szczegółów nie zdradzę, kto kumaty się domyśli. 8-)

My tu gadu, gadu a korona sama się nie zrobi.

No to jedziemy z koksem do momentu aż pojawią się wyraźnie widoczne pola i bruzdy.

Obrazek

Oglądamy pod lupą, ma być równo, prosto i bez żadnych zadziorów.
Potem sprawdzamy amerykańskim sposobem "na wacik".

Obrazek

Strzępimy wacik i przeciągamy od środka po krawędzi. Najlepiej z lupą. Żaden włosek nie ma prawa się haczyć. Brzeg ma być idealnie gładki.

Potem przeciskamy kulkę i jak zaczyna wychodzić to powolutku...

Obrazek Obrazek Obrazek

Ma wyjść gładko, bez "przycięcia" na wylocie.

Jeśli tak jest to jest OK.

No to dłubacze do dzieła!
Jak spieprzycie swoje korony to rusznikarz pomoże :)
... ... a jak będziecie grzeczni, to nauczę was robić napalm.


Sebastian
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 7254
Rejestracja: 2003-03-30, 13:01
Lokalizacja: Suwałki
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Kontaktowanie:
Status: Offline

Postautor: Sebastian » 2012-02-15, 08:17

Arctic pisze:[b]W zasadzie po to, żeby ochronić wylot lufy przed przypadkowym uszkodzeniem.Po nic innego

A mi wydawalo sie ze korona jest w celu rownomiernego rozprezania gazow prochowych podczas wylotu pocisku z lufy.Poszukaj filmow poklatkowych.


Sebastian
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 7254
Rejestracja: 2003-03-30, 13:01
Lokalizacja: Suwałki
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Kontaktowanie:
Status: Offline

Postautor: Sebastian » 2012-02-15, 08:25

Arctic pisze: Powstaje taki minimalny rancik. 0,01-0,005 mm ale wystarczy.

Wspolczesne lufy sa robione z tolerancja 0,02-0,04 mm.
Ten rancik po pierwszym strzale zniknie.



Wróć do „Rusznikarnia - CP”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości