Drodzy Użytkownicy,

Od dnia 25 maja 2018 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych, określane jako RODO.

W związku z tym poniżej regulaminu forum zostały zamieszczone wytyczne związane z tym rozporządzeniem.

Bardzo proszę poświęcić chwilkę i wczytać się w te przepisy, nie jest tego dużo.

Regulamin i rozporządzenie

Pozdrawiamy,
Administracja forum

Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Moderator: Moderatorzy CP

Raptor.red
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 170
Rejestracja: 2015-02-01, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Raptor.red » 2016-08-28, 14:49

Witam.
Chciałbym w tym temacie przedstawić efekty swojej pracy, nad amunicją do sharpsa, która uszczelnia system. Wiem, że podobne zagadnienie było poruszane przez użytkownika o nicku "Czarnowidz" nie pamiętam na jakim forum. Nie zostało jednak przez niego dokończone, a ja poszedłem inną drogą niż on. To co zrobiłem, a co spełniło moje oczekiwania, proszę traktować jedynie jako ciekawostkę.
Około 5 miesięcy temu nabyłem nowego sharpsa berdana produkcji D Pedersoli w kalibrze 0.54 jak jest wybite na lufie, lecz faktycznie jest to kaliber 0.52, według pomiarów w bruzdach. Wszyscy co mają do czynienia z tym karabinem wiedzą co oznacza sharps wyjęty prosto z pudełka, i jak się z niego strzela, więc opiszę tylko w skrócie, jak rozpoczynałem z nim swoją przygodę. Karabin był przystosowany do strzelania z gilz metalowych, ja osobiście, po oddaniu z niego trzeciego strzału -musiałem użyć wyciora ......i młotka aby usunąć zapieczoną gilzę. Nie zraziło mnie to do karabinu, lecz piękne, metalowe gilzy cisnąłem do pojemnika na śmieci gdzie mniemam, przysporzyły radości jakiemuś zbieraczowi surowców wtórnych. Papier to jest to.Zabrałem się za kręcenie papierowych patronów. Wyobrażacie sobie jak one wyglądały ??? Wewnętrzna średnica tulei wynosiła 15.5 mm, a średnica ostatniego pierścienia na pocisku 13.8 mm po kalibracji. Warstwa papieru, na warstwie papieru przykryta następną warstwą papieru itd., uff dużo tego było. Zrobiłem tych patronów 40 sztuk, i wyglądam teraz wolnej chwili aby wreszcie nastrzelać się na ZKS-ie, wreszcie doczekałem wolnego dnia .....iii. Panowie.... po pierwszym wystrzale, no jak myślicie ? .....Oczywiście musiałem wyciorem przez lufę wypychać z komory papierową gilzę. Papieru było tak dużo ze nie rozrywała się zamieniając w confetti, tylko rozginała na stożku przejściowym i blokowała o czoło tulejki, mało tego, część tego papieru przyklejała się do stożka, i nie można było załadować następnego pocisku. Jedyne wyjście to wyjąć tulejkę i oskrobać stożek przejściowy, bo szczotka z brązu do oczyszczenia stożka nie wystarczała (ale w kalibrze 0.52 oryginalnej tulejki wyjąć się nie da). No i męczyłem się tak chyba do 10 strzału, po którym zapiekła się (oryginalna jeszcze) w sharpsiku tulejka. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki zapieczonej tulei zauważyłem, że płytka w zamku przystosowana do gilz metalowych nie pracuje, czyli nie jest zdolna uszczelniać systemu, i po zapieczeniu tulei karabin syfi , że aż ciemno na około się robi. Nie było innej rady, trzeba zabrać się za tuning karabinu.
Zacząłem od tego, że wziąłem taką małą piłkę do metalu i oryginalną tuleję wysunąłem najwięcej jak się dało, po czym przeciąłem ją na pół. Miałem już dostęp do gniazda tulejki, a przy okazji usunąłem grad ze wszystkich krawędzi, czego makaroniarze zapomnieli zrobić. Używając ołowiu, wykonałem odlew ok 1 cm przewodu lufy, stożka przejściowego i gniazda tulejki, co pozwoliło mi stwierdzić, że współosiowość lufy i gniazda tulei jest zachowana. To już było coś. Nie byłem zmuszony do wykręcania lufy. Dorobiłem dwie tulejki obie stalowe, a mając w pamięci ile papieru zużywałem na skręcenie patrona, zrobiłem w tulejkach mniejszy otwór o średnicy 14.4 mm , od teraz wystarczały dwie warstwy papieru na wykonanie gilzy. Zewnętrzna średnica tulejek została wykonana z luzem 0.05 mm w stosunku do gniazda w którym pracują. Teraz kolej na wykonanie płytki (gilotyny). Już w tym momencie wiedziałem co chcę osiągnąć, mianowicie mierziło mnie przeczyszczanie lufy, i komory po każdym strzale z zalegających tam kawałków papieru, więc postanowiłem robić takie patrony co nie będą się spalać ani rozrywać i dadzą się wyjąć w całości. Jak już wspomniałem płytka przystosowana do strzelania gilzami metalowymi ma otwór cylindryczny, i nie jest w związku z tym dociskana do tulejki siłą ciśnienia gazów prochowych, tym samym mało co uszczelnia. Ja w przez siebie wykonanej płytce połączyłem zasadę działania płytki do papieru z płytką do metalu, mianowicie: wykonałem w płytce otwór stożkowy o średnicy otworu: wierzchołka 7 mm a podstawie 14 mm, naturalnie dopasowałem średnicę cylindryczną płytki do gniazda bloku, aby uzyskać szczelność. Oring ,który DP stosuje w nowszych produkcjach zachowałem, lecz nie spełnia on u mnie roli uszczelnienia, a wykonuje pracę sprężyny, dociskając wstępnie płytkę do czoła tulejki, o polerkach tego i owego pisać chyba nie muszę.Karabin złożyłem....i próba szczelności wypadła znakomicie, o mało gałki oczne mi nie wyskoczyły gdy dmuchałem w lufę ( proszę tylko bez podtekstów). Patrony zrobiłem podobne jak opisywał w swoim poście czarnowidz, tylko zamiast filcu dla uszczelnienia dałem grubą tekturę, i wio w wolnym czasie na Marymoncką. Jaki efekt ???? karabin szczelny, przedmuch jedynie z kominka, ale amunicja do bani.Tektura przyklejona z tyłu patrona zostawała w miejscu, a reszta papieru po oderwaniu się od niej leciała do przodu i hajda przez lufę, gdzie spalała się na przedpolu. A na płytce zaczął się pojawiać mało ciekawy ślad o kształcie okręgu i wielkości otworu tulejki.Nie myślałem wcale się poddawać, zmieniłem trochę konstrukcję gilzy, i na strzelnicę. Lepiej ,a więc papier już przez lufę nie wylatuje, tzn. cały nie wylatuje,bo zostawała w komorze dokładnie połowa długości gilzy, ale odcięta od dupki jak poprzednio, no i ten wspaniały ślad wypalania płytki. No tak, pomimo szczelności zamka karabinu, płytka jest wypalana z powodu ucinania tylca gilzy w miejscu zagięcia, i przyklejenia tektury. Długo nie wiedziałem co z tym zrobić, aż raz przez przypadek zobaczyłem gdzieś zdjęcia, jak myśliwy robił sobie gilzy do dubeltówki z papieru. Wkładał na dno gilzy takie coś zwinięte w krążek, nie wiem co, bo zdjęcia nie były ostre. EUREKA!! postanowiłem że ja tam zainstaluję filc, oczywiście naturalny. Jak pomyślałem tak i zrobiłem, od tamtej pory na dnie moich gilz jest umieszczany 4-ro milimetrowej grubości krążek z filcu. Bo pewnie już się domyślacie że spełnił swoje zadanie. Tak... dupki przestały się odrywać, lecz wypalanie postępowało nadal grrrr. Dlaczego pomimo tego, że gazy prochowe nie przedostawały się na zewnątrz, płytka jest nadal wypalana ? Otóż wykonałem w gilzie otwór zapałowy o średnicy 3 mm a w płytce było 7 mm. Przypuszczam , że gazy powracające z gniazda bloku nie nadążały z przejściem przez mały otwór, i powracały do lufy po zewnętrznej średnicy patrona naruszając przy tym strukturę płytki. Doszedłem do wniosku, że takie uszczelnienie (aby nie podpalać czoła płytki) zamkniętego w komorze patrona jest raczej niemożliwe.No ale czarnowidz twierdził, że u niego to grało, tylko on użył do uszczelnienia filcu. Zrobiłem więc patrony według jego pomysłu całe 10 sztuk. No i a jakże, po wystrzeleniu i otwarciu zamka... jak wcześniej, połowa gilzy oderwana i zalega lufę, ale zaraz gdzie się podział filc ? Następny patron i to samo, nie ma filcu znikł .Tak szczerze, to do dzisiaj nie wiem gdzie się podziewał, gilza była, a przyklejany do jej tyłka filc znikał, czy wylatywał przez lufę ? Chociaż wydaje mi się, że raczej przy wystrzale, pomiędzy tulejką a płytką opuszczał system. Przeanalizowałem dotychczasowe moje próby, i postanowiłem zacząć wszystko od nowa. Jak od nowa, to i nowe elementy (w tym wypadku czytaj tulejki) Bo doszedłem do wniosku- ''żeby płytka nie była podpalana", nie może się stykać z tulejką. Jeśli styk metalu z metalem jest zdolny uszczelnić system, to tym bardziej uszczelni się jeśli między tulejką a płytką znajdzie się uszczelka.Zwłaszcza że przy tak dużym ciśnieniu gazów, musi tam występować duża siła nacisku. Pierwsze co przyszło mi do głowy to oring umieszczony w czole tulejki, ale nieee, jeden już jest co prawda schowany, a poza tym, nie odizoluje on czoła płytki od działania gazów prochowych.Trzeba wykonać uszczelkę i to tak żeby jej nośnikiem była gilza papierowa.Jak to wykonać ? Bardzo prosto, owa uszczelka jest przyklejona z tyłu patrona, i patron wygląda tak jakby posiadał kryzę.Wymagało to wykonania nowych tulejek, a właściwie jednej zewnętrznej tulejki. Wykonałem ją z brązu robiąc w niej zatoczenie ( zamek ) na głębokość 0.7 mm o średnicy 17.8 mm.przypomnę że otwór w tulejce ma średnicę 14.4 mm.Uszczelkę robię z kryngielitu o grubości 0.9 mm. to jest ten materiał co używa się na uszczelki do silników samochodowych, a wycinam go dorobionym wycinakiem na wymiar 17.7 mm. I w tak wyciętym krążku wycinam otwór zapałowy 7 mm, który na koniec produkcji gilzy jest zaklejany krążkiem wyciętym z bibułki na papierosy. Po załadowaniu naboju do komory, kryza wystaje z tulejki 0.2 mm. i zachodzi na tulejkę 1.65 na stronę. W tym momencie muszę dodać że trzeba tak dobrać grubość płytki ( można podkładkami) aby po zamknięciu zamka płytka niemal oparła się o blok zamka.U mnie luz po zamknięciu zamka pomiędzy płytką a blokiem wynosi nie więcej jak 0.05 mm. Czy to się sprawdza ? Tak system jest szczelny, na płytce pomimo oddania ok 800 strzałów nie widać śladów nadpalenia. Niestety, trzeba przeczyszczać komorę i lufę bo jak do tej pory, połowa gilzy ( w miejscu umieszczenia podkładki pomiędzy prochem i kaszą) jest odcinana , i niespalona w postaci kawałeczków zalega na stożku przejściowym i trochę w lufie.To przeczyszczanie komory skutkuje brudnymi rękoma ,brudną twarzą i zawalonym diopterem resztkami nagaru zmieszanego ze smarem .I tu z pomocą przyszedł mi przypadek. Chcąc stworzyć powtarzalność umiejscowienia ( podparcia) pocisku w okolicy stożka przejściowego, wymyśliłem sobie żeby przedłużyć wewnętrzną tulejkę tak by zachodziła na stożek przejściowy. Co spowoduje że pocisk nie będzie już zawisał nad stożkiem, podparty jedynie miękką tulejką papierową, a będzie na około 6 mm schowany w tulejce, i do tego na obwodzie uszczelniony obejmującym go papierem gilzy. Po konsultacji z jednym z forumowiczów wykonałem więc nową tulejkę ze stali dłuższą o 8 mm wykorzystując do ustawienia noża uprzednio wykonany odlew komory by odzwierciedlić kąt stożka. Efekt jaki uzyskałem przerósł moje oczekiwania. Otóż po oddaniu pierwszego strzału z tej tulejki, cienką bo z dwóch warstw papieru i trzeciej cieniutkiej ( z papieru pakowego ) sklejoną tylko na brzegu gilzę wyjąłem w całości, bez żadnego ubytku i od tego momentu dzieje się tak cały czas. Najwięcej strzałów oddałem w liczbie 70 nie czyszcząc karabinu, nie mając przy tym żadnych zacięć, a ponieważ w między czasie wykonano dla mnie kominek z zaworem nie mam dmuchania prosto w twarz. Jedyna czynność jaką muszę wykonywać to co 10 maksymalnie 15 strzałów usuwać nagar zbierający się w gnieździe bloku. Jest jeszcze jeden skutek zastosowania tej dłuższej tulejki, obniżył się punkt trafienia z pozycji 10 na 8 na tarczy, nie jestem mocny w balistyce więc nie za bardzo kumam dlaczego, być może dlatego, że zapłon prochu powstając w przestrzeni między blokiem a pociskiem czyli w obrębie tulejki daje większą prędkość pocisku, i w związku z tym spłaszczyło jego tor lotu ? Ale to tylko moje być może mylne przypuszczenie. Zamieścił bym zdjęcia lecz nie posiadam konta na żadnym portalu i szczerze mówiąc nie zamierzam zakładać kont ,jeśli ktoś z szanownych kolegów po lufie byłby tak dobry i miał możliwość, to wykonam zdjęcia i prześlę kanałem prywatnym do osoby, która zamieści te zdjęcia w temacie. Czas jaki poświęciłem na opracowanie tej amunicji to ponad 4 miesiące, pozostało mi jeszcze: ilość prochu, granulacja , stop na pocisk a więc kupa zabawy przede mną, a może i więcej, bo cisną mi się do głowy inne pomysły . Jak powiedział do mnie na strzelnicy jeden z bardziej znanych w tym środowisku strzelec " sharpsa trzeba Kochać" Całkowicie się z nim zgadzam.


Awatar użytkownika
Willie357
Moderator
Moderator
Posty: 2884
Rejestracja: 2006-12-10, 16:15
Lokalizacja: Śląsk
Grupa: Moderatorzy CP
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Willie357 » 2016-08-28, 15:58

Kochanieńki, jesteś na dobrej drodze aby wynaleźć koło, a potem koło zapasowe.
Chwalebne, tylko po co.Poświęć lepiej ze dwa dni na czytanie archiwaliów, w perspektywie mniej roboty a więcej radości ze strzelania.
CZARNE I NITRO,>30, moturki , G 4x4 Bundeswehr , za młodu kobietki.
TAK dla eutanazji kretynów


Raptor.red
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 170
Rejestracja: 2015-02-01, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Raptor.red » 2016-08-28, 17:36

Willie357 pisze:Kochanieńki, jesteś na dobrej drodze aby wynaleźć koło, a potem koło zapasowe.
Chwalebne, tylko po co.Poświęć lepiej ze dwa dni na czytanie archiwaliów, w perspektywie mniej roboty a więcej radości ze strzelania.

Kochanieńki gdybyś nie zauważył to nie jestem już na żadnej drodze bo ją przeszedłem, koła zapasowego wynajdywać nie zamierzam co najwyżej to oponę bezdętkową do tego koła.Odnośnie archiwaliów to jest ich tyle że dwa dni to trochę za mało by je przekopać a i przeoczyć coś nietrudno,więc jeśli było coś o gilzach papierowych z kryzą to proszę wskaż gdzie, bo niestety ja się z tym nie zetknąłem.Z góry dziękuję.


Burzany
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 35
Rejestracja: 2015-11-13, 23:33
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Burzany » 2016-08-28, 21:59

Jak dla mnie kolega zamieścił bardzo inspirujący i czytelny technicznie opis swoich prac, nie zatajajac żadnych kruczkow, lubię takie opisy - z tego można się nauczyć naprawdę czegoś ciekawego.

Pozdrawiam


Awatar użytkownika
Marekj
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 331
Rejestracja: 2009-02-27, 20:18
Lokalizacja: Kraków
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Marekj » 2016-09-03, 07:09

Raptor.red pisze:Witam.
Co spowoduje że pocisk nie będzie już zawisał nad stożkiem, podparty jedynie miękką tulejką papierową, a będzie na około 6 mm schowany w tulejce, i do tego na obwodzie uszczelniony obejmującym go papierem gilzy.


Jeżeli pocisk ci "zwisa" i opiera się na papierowej tulei to znaczy że masz źle dobrany pocisk (za luźna głowica prowadząca). Taki pocisk nie będzie robił dobrych skupień.


Raptor.red
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 170
Rejestracja: 2015-02-01, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Raptor.red » 2016-09-03, 09:47

Marekj pisze:
Raptor.red pisze:Witam.
Co spowoduje że pocisk nie będzie już zawisał nad stożkiem, podparty jedynie miękką tulejką papierową, a będzie na około 6 mm schowany w tulejce, i do tego na obwodzie uszczelniony obejmującym go papierem gilzy.


Jeżeli pocisk ci "zwisa" i opiera się na papierowej tulei to znaczy że masz źle dobrany pocisk (za luźna głowica prowadząca). Taki pocisk nie będzie robił dobrych skupień.


Kolego czytaj ze zrozumieniem, nie zwisa tylko zawisa, takie określenie może niefortunne,( Chodziło mi o podparcie w tylnej części pocisku) Pocisk również nie opiera się na papierowej tulei tylko jest nią podpierany z uwagi na to że jest w niej osadzony, lecz całą swoją długością wystaje poza tuleję i nad stożkiem przejściowym jest utrzymywany w osi lufy właśnie tylko cienką papierową gilzą, i swoją głowicą wsuniętą w pola lufy. Co może niestety skutkować różnym centrowaniem kolejnych pocisków.Głowica nie może w papierowych gilzach być dopasowana na wcisk w stosunku do pól gwintu, byłby problem z wciśnięciem jej w pola lufy, tolerancja wynosi ok. 0.1 mm. Spasować dokładniej można tylko w gilzach metalowych. U mnie jak napisałem pocisk jest podpierany w chwili obecnej głowicą wsuniętą w pola i tylnym pierścieniem, który pozostaje ( nie wystaje z tulejki) schowany w tulejce.Niewątpliwie centrowanie bardziej powtarzalne.A co do skupienia to z podparcia ( testując karabin a nie swoje możliwości )to na 10 strzałów uzyskałem 97 punktów skrajnymi przestrzelinami nie wychodząc poza 9 na tarczy. Przy niedobranym stopie, naważce i prochu.


Awatar użytkownika
Willie357
Moderator
Moderator
Posty: 2884
Rejestracja: 2006-12-10, 16:15
Lokalizacja: Śląsk
Grupa: Moderatorzy CP
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Willie357 » 2016-09-03, 11:45

Jak to dobrze ,że chłopcy z batalionów Berdana nie mieli internetu i poligonu na ZKS,siedzieli by na forum,dyskutowali o skupieniu na 50 yardów,i ilosci mikronow w 2 zwoju papierowej tutki,jakosci gumy na oring itp,zamiast okrywać się sławą przy przerzedzaniu szeregów konfederatów.........
CZARNE I NITRO,>30, moturki , G 4x4 Bundeswehr , za młodu kobietki.
TAK dla eutanazji kretynów


Raptor.red
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 170
Rejestracja: 2015-02-01, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Raptor.red » 2016-09-03, 14:53

Willie357 pisze:Jak to dobrze ,że chłopcy z batalionów Berdana nie mieli internetu i poligonu na ZKS,siedzieli by na forum,dyskutowali o skupieniu na 50 yardów,i ilosci mikronow w 2 zwoju papierowej tutki,jakosci gumy na oring itp,zamiast okrywać się sławą przy przerzedzaniu szeregów konfederatów.........




Drogi Willi357 już od tak dawna istniejesz na tym forum, napisałeś tyle postów,że aż tetryczejesz i wszystko zaczyna ci się mylić i plątać. Poświęć ze dwa dni na przeglądanie archiwaliów, i umieść swój wpis w temacie o strzelcach Berdana, bo ten temat niestety ich nie dotyczy to tak jakbyś w tarcze nie trafił. Nie jest to również forum hydrauliczne i o jakości gumy nikt tu się nie wypowiadał. Nie zaśmiecaj więc wątku gdy nie masz do powiedzenia nic w temacie .


Awatar użytkownika
Willie357
Moderator
Moderator
Posty: 2884
Rejestracja: 2006-12-10, 16:15
Lokalizacja: Śląsk
Grupa: Moderatorzy CP
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Willie357 » 2016-09-03, 16:07

Sorry
Obiecuję więcej nie zaśmiecać,zwłaszcza ze będę zajęty, muszę dziś zacząć robić nowy zapas amunicji do Sharpsa,idą nowe zawody,znowu jacyś pomyleni faceci postawią tarcze o prawie półtora kilometra i trzeba będzie w nie trafiać.
CZARNE I NITRO,>30, moturki , G 4x4 Bundeswehr , za młodu kobietki.
TAK dla eutanazji kretynów


Raptor.red
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 170
Rejestracja: 2015-02-01, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Raptor.red » 2016-09-03, 17:58

Willie357 pisze:Sorry
Obiecuję więcej nie zaśmiecać,zwłaszcza ze będę zajęty, muszę dziś zacząć robić nowy zapas amunicji do Sharpsa,idą nowe zawody,znowu jacyś pomyleni faceci postawią tarcze o prawie półtora kilometra i trzeba będzie w nie trafiać.


No i bardzo fajnie, zapewne prawdą jest to co o tobie słyszałem, więc zakręcisz tych pomylonych facetów jeszcze bardziej, i te tarcze rozdziewiczysz.
ale będą mieli głupią minę.Czego też ci serdecznie życzę. Też bym tak chciał, lecz sharps jest w moich rekach zbyt krótko, abym mógł go opanować w takim stopniu by tego dokonać, zadowolony będę jak mi się to uda na 100 m. a potem na 300.Lecz jeszcze dużo pracy przede mną, i muszę ją wykonać sam, po swojemu, korzystając z opisów, tych co robili to przede mną. Jednak to jest moja droga, i nie życzę sobie nic więcej tylko trochę tolerancji takiej, o jakiej napisał mi kiedyś " marekp "
Powodzenia.


Awatar użytkownika
Willie357
Moderator
Moderator
Posty: 2884
Rejestracja: 2006-12-10, 16:15
Lokalizacja: Śląsk
Grupa: Moderatorzy CP
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Willie357 » 2016-09-03, 19:34

Powodzenia.To nie odnosi się tylko Sharpsów,z karabinami tak juz jest,że pierwsze 30 lat jest trudne,potem człowiek łapie odrobine doswiadczenia,i jest troszeczkę ale tylko troszeczkę łatwiej.
CZARNE I NITRO,>30, moturki , G 4x4 Bundeswehr , za młodu kobietki.
TAK dla eutanazji kretynów


.44
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 803
Rejestracja: 2011-01-16, 12:27
Lokalizacja: Piła
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: .44 » 2016-10-03, 09:06

Raptor.red pisze:Witam.
Chciałbym w tym temacie przedstawić efekty swojej pracy, nad amunicją do sharpsa, która uszczelnia system. Wiem, że podobne zagadnienie było poruszane przez użytkownika o nicku "Czarnowidz" nie pamiętam na jakim forum. Nie zostało jednak przez niego dokończone, a ja poszedłem inną drogą niż on. To co zrobiłem, a co spełniło moje oczekiwania, proszę traktować jedynie jako ciekawostkę.



Odgrzeję kotleta.
Gilzę da się tak dopasować że nie zapiecze się. Kwestia luzu w komorze, smaru i prochu.
Ale na temat: po co męczyć się z wytwarzaniem patronów z cudami do uszczelniania, jak można po prostu zrobić uszczelnienie karabinu zgodnie z patentem pana Christiana S., zwijać zwykłe tutki i zapomnieć o problemach. Parę lat byłem zagorzałym zwolennikiem gilzy mosiężnej. Jest tu parę problemów, ale daje się ogarnąć. Lecz jest jeden mały problem: nie da się na 100% uszczelnić zamka gdyż przez otwór zapałowy nie przedostanie się dostateczna ilość gazów by wypchnąć płytkę z gniazda bloku zamkowego i należycie uszczelnić. Działa tylko ruchoma tuleja, gdzie jest ciśnienie i tuleja jest dopychana do płytki. Ale to trochę za mało widocznie. Niby wszystko pięknie ładnie, ale po 20-30 strzałach komora bloku zamkowego uj***na tłustym syfem.
Kupiłem wiosną Cavalry Pedersolego i postanowiłem nie kombinować z gilzami. Wymieniłem tuleję i dorobiłem płytkę. Efekt przerósł moje oczekiwania. Komora bloku czysta, nawet nie okopcona. Wystarczy tylko starannie wykonać dwa elementy i odpowiednio je spasować. Ważny jest też materiał. Wykonanie płytki ze zwykłej stali węglowej C45 czy 55 nie da dużej trwałości. Płytka przy większych naważkach prochu potrafi się odkształcić. A wtedy wiadomo, pojawia się nieszczelność i wypalanie. Robię płytki ze stali stopowej do ulepszania 40HM, nie daję na ulepszanie, "na surowo " wystarczająco mocna. Materiał tulei mniej ważny, można nawet ze stali automatowej wytoczyć. Ot i cała filozofia. Amen...
ludzka rzecz postrzelać ...


Raptor.red
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 170
Rejestracja: 2015-02-01, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Raptor.red » 2016-10-03, 12:15

Drogi Łukaszu.
Wiem że można wykonać uszczelnienie karabinu tak jak wskazujesz, i skręcać standardowe patrony. Mało tego, mam wykonany drugi komplet tulejek i płytkę ( przerabiałem to ), właśnie do tych zwykłych zwijanych tutek.Tulejka z brązu a płytka ze stali chromoniklowej, też nie hartowana, a spasowana tak że po włożeniu do gniazda bloku i odwróceniu do góry kołami, sama nie wypadnie. system bardzo szczelny. Po 50 strzale wszystko chodzi lekko i bez zacięć. Tylko..... jeśli mam do wyboru, co strzał czyścić wyciorem lufę, to ja wolę po otwarciu zamka haczykiem wyciągnąć papierową gilzę, i załadować następny nabój, i po iluś tam strzałach mieć czyste ręce i twarz bez czarnych piegów. Aby nie wykonywać jakiś tam zbędnych czynności, wymyśliłem sobie że można zrobić obrączkę na mały palec prawej dłoni z haczykiem , i po otwarciu zamka naturalnym ruchem wyciągnąć gilzę. Co do czasochłonności wykonania moich gilz ( tych z kryzą jako uszczelką) to nie zajmuje mi to dużo więcej czasu, niż wykonanie normalnych patronów, z uwagi na to że wykonałem sobie w tym celu odpowiedni prosty przyrząd, ułatwiający to zadanie i umożliwiający powtarzalne wykonanie gilzy. Jak wspomniałem wcześniej, przy moich gilzach system jest szczelny, płytka nie styka się z tulejką przy wystrzale, a co za tym idzie na płytce nie pozostają żadne ślady. Karabinu w czasie strzelania nie czyszczę, usuwam tylko nagar z gniazda bloku, który się tam zbiera. Przy okazji wspomnę że w ostatnim czasie na wykonanie uszczelki zacząłem używać tekturę o grubości 1 mm zamiast kryngielitu, zaimpregnowaną unigruntem, bo lepiej się wycina i trwalej przykleja, a uszczelnia tak samo. zdarzało mi się, że kryngielit potrafił się oderwać w trakcie ładowania, z uwagi na słabą spójność warstwy powierzchniowej. Tak na marginesie to nie zamierzam nikogo przekonywać że mój sposób jest najlepszy, nie.... to co odpowiada mnie, nie musi odpowiadać innym, szanuję to, a na wstępie wskazałem by traktować to jako ciekawostkę. Co do gilz metalowych, to mam pomysł na gilzy , które też będą uszczelniały system, w znacznie większym stopniu niż stosowne obecnie, jednak nie będę tego (chyba ?) realizował bo moje gilzy z papieru satysfakcjonują mnie zupełnie.
Pozdrawiam

Ps. kominek spisuje się zaje......


Awatar użytkownika
Willie357
Moderator
Moderator
Posty: 2884
Rejestracja: 2006-12-10, 16:15
Lokalizacja: Śląsk
Grupa: Moderatorzy CP
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: Willie357 » 2016-10-03, 17:48

Kochani,może oświecicie mnie durnego,czy u podłoża tego wszystkiego leży atawistyczna chęć poprawiania historii XIX wieku połączona z kompleksem,że w Teleranku był program Adama Słodowego, a nie Wasz,czy perwersyjna niechęć lub nienawiść do amunicji centralnego zapłonu?
CZARNE I NITRO,>30, moturki , G 4x4 Bundeswehr , za młodu kobietki.
TAK dla eutanazji kretynów


Awatar użytkownika
kozichwost
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 528
Rejestracja: 2006-11-18, 23:21
Lokalizacja: okolice Tarnobrzega
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Jak to ze Sharpsem było czyli o samouszczelniającej amunicji po raz drugi

Postautor: kozichwost » 2016-10-03, 17:58

Bo to było tak:
Prawie 20 lat temu jeździłem Jawą. Wtedy wszyscy jawy zarzynali po wsiach i twierdzili, że jawą jeździć się nie daje, bo to jawaria a nie jawa a pali 8 litrów. Dziwne, bo po solidnym remoncie moja jeździła po całej Europie i paliła 4,5 na setkę.
Kupiłem więc dniepra, bo ludzie twierdzą, że Dnieprem jeździć się nie da.
Po kilku latach i dwudziestu tysiącach kilometrów twierdzę, że Dnieprem z ruskim silnikiem jeździć się nie da. Mam kumpla, który przebudował swój silnik dużo poważniej niż ja swój i tak raz do roku ma w karterze mały zawał. Twierdzi jednak, że Dnieprem z ruskim silnikiem daje się jeździć. Tylko nie dociera do niego to, że w mój silnik i jego silnik mają taką samą liczbę oryginalnych ruskich części.
Ludzie twierdzą, że z sharpsa rozdzielnego ładowania bez tuningu strzelać się nie da, są tacy którzy jeszcze walczą twierdząc, że jednak się da. Są i i tacy, którzy poszli jedyną właściwą drogą.....
Przepraszam - pan tu nie stał



Wróć do „Amunicja - CP”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości