Drodzy Użytkownicy,

Od dnia 25 maja 2018 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych, określane jako RODO.

W związku z tym poniżej regulaminu forum zostały zamieszczone wytyczne związane z tym rozporządzeniem.

Bardzo proszę poświęcić chwilkę i wczytać się w te przepisy, nie jest tego dużo.

Regulamin i rozporządzenie

Pozdrawiamy,
Administracja forum

Psy, koty i myśliwi

Ciekawe i mniej ciekawe dyskusje, które nie pasują do żadnego innego działu.

Moderatorzy: Moderatorzy CP, Moderatorzy WBP, Moderatorzy wiatrówkowi

LARPAK
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: 2011-12-05, 16:26
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Online

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: LARPAK » 2018-11-08, 14:27

@KG92RS:
jeżeli możesz to dowiedz się, nic pilnego, ale przynajmniej człowiek będzie wiedział, gdzie szukać i czegoś nowego się dowie.


Klurik
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 2016-02-16, 15:38
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Ciekawostki z portali informacyjnych - część III

Postautor: Klurik » 2018-11-08, 14:56

KG92RS pisze:Wracając do Twojej sytuacji: za niesprzątanie po psach, ucinałbym ręce właścicielom...


Mam znalezionego Yorka. Ofiara popularności rasy, znudził się, samochód, drzwi, but i radź sobie sam. I tak już u nas został. Fajny, ale mimo, że zawsze na smyczy to w nocy czasem z latarką jego "dwójki" nie znajdziesz. I co? I za klasykiem "bym teraz k...a ręki nie miał". :)


Wilek1 pisze:Inny sasiad mial duzego Huskiego ktory zwyczajnie po prostu lubil zlapac mniejszego w pysk i nim pomiatac a po zabawie zostawic...

Wiem ze Yorki i Pudelki są spoko, ale moja obserwacja jest taka ze ogolnie psy (wbrew powszechnej opinii) są zwyczajnie wredne.
Tylko im pozwol to bedą przeciwienstwem "spokojne"...
[tylko moja opinia]


Yorka mam, strasznie agresywny do innych psów (za to bardzo miły dla suczek :) ), ale taka jego historia trudna. Gdyby był innych gabarytów musiałby przejść szkolenie, albo nie mógłby być trzymany w mieście. Obecnie część szkód w jego wychowaniu udało się naprawić, ale to tylko dla pokazania, że rasa to tylko drugoplanowa sprawa.


I nie lekceważ agresywnych psów w okolicy. Jeśli właściciel nie potrafi zadbać, zgłoś jak radził KG92RS


Awatar użytkownika
slepe_oko
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 701
Rejestracja: 2013-05-30, 12:54
Lokalizacja: Między Łodzią a Warszawą
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: slepe_oko » 2018-11-08, 15:38

Wilek1 pisze:wiem, wszystko wiem :)
poza tym z kotami jest inna sytuacja - dzieciom nie zagrażają, na srodku chodników nie walą wielkich kup, za nogawki nie gryzą, itp itd...
i z natury sa mysliwymi wiec to sie chyba akceptuje
widocznie nie zostawiłeś nigdy auta na podwórku gdzie kotki grzecznie sie bawią a auto nie było jasnego koloru. W centrum miasta urzadzily sobie wyscigi wzdłuż maski, lakiernik aż płakał jak polerowal. Dodatkowo wyje.. e w kosmos nasadzenia wokoło domu bo miały ochotę zobaczyć co ty tam w dzień zakopales.
''histeryczne panny, nie znoszące drapania po szkle, ale znoszące pranie ich po pysku'' :033:


akami00
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 19
Rejestracja: 2014-07-24, 08:28
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: akami00 » 2018-11-08, 18:35

Krótko bo strach w tak emocjonalnym wątku się odezwać. Nie ma przepisu dającego prawo do odstrzału psa lub kota biegającego luzem. Był do 2011 roku. Więcej tu:
https://czasopismo.legeartis.org/2016/04/strzelanie-przez-mysliwych-las-psy.html
Tak przy okazji, mieszkam na granicy puszczy, dobrze znam problem psów przywożonych „na spacer” do lasu. To problem i dla psów bo nadmiar nieznanych bodźców powoduje, że potrafią być kompletnie nieprzewidywalne i nie poddające się kontroli właściciela. A sprawa kotów to tragedia dla ptactwa i gadów. To nie jest polowanie dzikiego zwierzęcia tylko zabawa w zabijanie i okaleczanie w wykonaniu najedzonego i silnego drapieżnika żyjącego w symbiozie z człowiekiem. Dzikie koty mają wielokrotnie większe tereny łowne i nie dostają jedzenia w misce, gdy wrócą zmęczone z polowania ...


Awatar użytkownika
Januszpelle
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 407
Rejestracja: 2012-06-17, 21:57
Lokalizacja: Zalesie
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: Januszpelle » 2018-11-08, 19:04

Ja o smyczy:
Idzie starsza pani chodnikiem, z ala pudelkiem na smyczy i kiedy doszła do niezabudowanej dużej działki, na którą wszyscy mieszkańcy jeszcze mogą wypasać swoje pupile, odpięła smycz. Psina zamiast w ugory to sru na środek ulicy pod jadącą osobówkę. Baba krzyczy - "Punia wracaj, Punia wracaj" , a Punia kona na jezdni.
Przykry widok.
Dzięki karabinkowi HW 100 strzelanie znowu stało się przyjemnością, mimo podeszłego wieku :-)


Awatar użytkownika
lasooch
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 2017-03-12, 14:37
Lokalizacja: Pruszków
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: lasooch » 2018-11-08, 21:57

Tak czytam i aż nie dowierzam, jak łatwo pisać o sprawach, gdzie nie ma się w ogóle cienia pojęcia...

"Nie masz ogrodzonego ogrodu? nie kupuj sobie psa"
A wiesz, że dla psa taka jego znana, ogrodzona działka, to jest tylko większy kojec? Zna każdy kąt, wszystko jest już nudne, zero bodźców. Myślisz, że człowiek mieszkający na dużej działce też nie potrzebuje dalszych wycieczek? Spacerów po lesie czy łące? Wychodzisz na spacer wzdłuż żywopłotu, robisz 50 kółek i wracasz do domu czy wolisz kilka kilometrów w terenie? No wyobraź sobie, że pies działa podobnie i też ma potrzeby. Dziecko na smyczy wyprowadzasz czy pozwalasz, by bawiło się z kolegami, jeździło na rowerze?

"durnych właścicieli psów, jest zdecydowanie więcej, niż durnych myśliwych. Ci właściciele, nie mają bladego pojęcia, co ich Burek może zrobić (i robi) w lesie... ".
"Ten sam maly fafik ktory sie do was lasi moze pogryzc dziecko lub zagryzc zwierze. Bo taka ich natura."
"mieszkam na granicy puszczy, dobrze znam problem psów przywożonych „na spacer” do lasu"
Wyobraź sobie kolego sympatyczny jeden z drugim, że nie masz monopolu na wiedzę absolutną :wink: Na oczy nie widziałeś mojego psa, nie masz pojęcia o jego usposobieniu czy możliwościach, ale uważasz że wiesz o nim więcej niż ja jako jego wieloletni opiekun? Pozory mogą mylić... Mam znajdę ze schroniska, suczkę, mieszanka amstafa, podejrzewam, że z dodatkiem wyżła. Generalnie 30kg mięśni, szeroka klatka, umięśniona du** i wielka morda. Suczka wygląda tak, że jak z przeciwka idzie grupka kilku drechów, to schodzą jej z chodnika. Sam widok takiego psa sprawia, że wiele osób niestety się boi (ot krzywdzący stereotyp psa mordercy), stąd puszczanie psa na osiedlowych skwerach czy w parkach absolutnie odpada, pomimo, że pies jest mega łagodny, uwielbia ludzi, obcych najchętniej by lizała po twarzy. No ale z tym się już pogodziłem, więc na spacery bez smyczy chodzimy albo do parku w nocy albo na różnego rodzaju zadupia - łąki, lasy itd. I teraz się dowiaduję, że jestem durniem, a mój pies kłusownikiem ;laughing:
Może przestańmy traktować innych ludzi jak idiotów? To, że mój pies biega luzem, to nie jest przejaw mojego braku wyobraźni, tylko efekt szkolenia, doświadczenia i zaufania. Puszczam psa w lesie czy na łące nie dlatego, że nie przewiduję co pies może zrobić z innym zwierzęciem, ale dlatego, że mój pies nie ruszy leśnego zwierzęcia. Wiem to, bo mamy to wielokrotnie przetrenowane. Począwszy od znalezionych pisklaków, które wypadły z gniazda, przez różne mniejsze i większe gryzonie, a kończąc na młodej sarnie śpiącej w wysokiej trawie na łące, na którą mój pies dosłownie nadepnął. Taki ma instynkt łowny. Gdybym miał obawy, że faktycznie pobiegnie za czymkolwiek, to nie puszczałbym luzem, przede wszystkim z obawy o zdrowie własnego psa. Zwyczajnie mój egzemplarz nie jest łowny, nie przejawia agresji do innych psów, kotów, ludzi czy jakiejkolwiek innej fauny - dlatego jest bezpieczny i dlatego na wiele sobie możemy pozwolić. Jak bym miał psa, który przejawia agresję lub instynkt łowny, to pewnie byłbym zmuszony prowadzać go jedynie na smyczy. I takich też psiarzy spotykam z reguły na spacerach - ludzi świadomych, którzy wiedzą gdzie i na ile można sobie pozwolić. Ale wielmożny pan widząc z daleka psa biegającego bez smyczy przecież i tak wie wszystko najlepiej? :-?

Ech... Wydawałoby się, że ludzie z pozwoleniem na broń to grupa myślących ludzi, rozsądnych. Niby wszyscy czujemy się stygmatyzowani, zaszufladkowani przez społeczeństwo. Niby nie lubimy tych stereotypów, że myśliwy = pijak strzelający do wszystkiego. Strzelec sportowy = szeryf, który zastrzeli każdego kto strąbił go na skrzyżowaniu. Że generalnie wszyscy jesteśmy nienormalni, a jak byłoby więcej broni, to byśmy się powystrzelali. Niefajnie się czyta takie opinie na poziomie "komentarzy z onetu", prawda? A później to fantazjowanie na forum o strzelaniu do psów... :roll:


Awatar użytkownika
slepe_oko
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 701
Rejestracja: 2013-05-30, 12:54
Lokalizacja: Między Łodzią a Warszawą
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: slepe_oko » 2018-11-08, 22:10

lasooch pisze:Tak czytam i aż nie dowierzam, jak łatwo pisać o sprawach, gdzie nie ma się w ogóle cienia pojęcia...
Mam znajdę ze schroniska, suczkę, mieszanka amstafa,...
Może przestańmy traktować innych ludzi jak idiotów? To, że mój pies biega luzem, to nie jest przejaw mojego braku wyobraźni, tylko efekt szkolenia, doświadczenia i zaufania. Puszczam psa w lesie czy na łące nie dlatego, że nie przewiduję co pies może zrobić z innym zwierzęciem, ale dlatego, że mój pies nie ruszy leśnego zwierzęcia. Wiem to, bo mamy to wielokrotnie przetrenowane.

I potrafi (ta suka) zakomunikować to poprawną polszczyzną każdemu napotkanemu człowiekowi. A ten napotkany powinien od razu obdarzyć po tej pogawedce twojego psa pełnym zaufaniem. O zwierzetach nie pomne...
''histeryczne panny, nie znoszące drapania po szkle, ale znoszące pranie ich po pysku'' :033:


akami00
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 19
Rejestracja: 2014-07-24, 08:28
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: akami00 » 2018-11-08, 22:41

I to jest właśnie problem z dyskusją, wiem, że nie mam monopolu na wiedzę absolutną. Pisząc o problemie psów wypuszczanych do lasu, piszę o znanych mi sytuacjach. Nie oceniam ludzi, piszę, że psy często źle sobie z tym radzą. Wierze, że Twój pies jest zrównoważony i doskonale ułożony. Znam takie psy oraz wiele takich, które tak idealnie nie reagują. To normalne, nie oceniam. Intencją moją było podzielenie się poszukiwaną przez kilku kolegów informacją o tym, czy można strzelać do biegających luzem psów i kotów. Na mocy dziś obowiązującego prawa nie. Tak samo jak zgodnie z prawem nie można puszczać psa w lesie, żeby sobie pobiegał:
„Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany.” Kodeks wykroczeń, art. 166 oraz „Art. 30. 1. W lasach zabrania się: …13) puszczania psów luzem; „(Ustawa o Lasach z dnia 28 września 1991 r. (Dz. U. 91.101.444), art. 30 pkt 13).
Ostatnio zmieniony 2018-11-08, 22:43 przez akami00, łącznie zmieniany 2 razy.


Awatar użytkownika
lasooch
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 2017-03-12, 14:37
Lokalizacja: Pruszków
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: lasooch » 2018-11-08, 23:48

No jasne, że puszczanie psa luzem w lesie jest wykroczeniem, nikt z tym nie dyskutuje. I jasne jest, że są za to określone sankcje, które właśnie podałeś, z którymi każdy opiekun psa powinien się liczyć. Tak samo jak kierowca liczy się z mandatem, jeśli przekracza prędkość czy parkuje w niedozwolonym miejscu. Wolny wybór i świadomość ewentualnych konsekwencji. Natomiast wizja roztaczana przez myśliwych, gdzie jakiś samozwańczy obrońca lasu będzie sędzią i katem, w oderwaniu od obowiązujących przepisów, jest jak na moje oko chora.

slepe_oko pisze:I potrafi (ta suka) zakomunikować to poprawną polszczyzną każdemu napotkanemu człowiekowi. A ten napotkany powinien od razu obdarzyć po tej pogawedce twojego psa pełnym zaufaniem. O zwierzetach nie pomne...

Kupa ludzi jednak potrafi obdarzyć psa zaufaniem, nawet i bez pogawędki. Merdający ogon i wesołe usposobienie dość łatwo rozpoznać. Ale właśnie dlatego, że poprawnej polszczyzny nie opanowała, to biega luzem w miejscach, gdzie ludzi jest mało. Głównie ze względu na samopoczucie osób, które psów się boją i reagują często histerycznie bez powodu. O zwierzętach słusznie nie wspominasz, bo z nimi praktycznie nigdy nie było problemów. Raz zaatakował nas york.


krissu
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 133
Rejestracja: 2016-07-11, 14:01
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: krissu » 2018-11-09, 08:48

Ale odpowiedź na te wasze problemy już tu ktoś wcześniej podał. Pies poza mieszkaniem lub swoją posesją (ogrodzoną) powinien być w kagańcu i tyle. Są kagańce duże, w których pies może mieć nawet w lecie otwartą paszcze i wywalony jęzor, nie przeszkadza mu w oddychaniu, ani obwąchiwaniu wszystkiego.


Grzesiek77
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 85
Rejestracja: 2015-11-23, 18:48
Lokalizacja: Kraków
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Ciekawostki z portali informacyjnych - część III

Postautor: Grzesiek77 » 2018-11-09, 09:30

KG92RS pisze: Jeśli mogę coś poradzić -> w sytuacji, kiedy pies się do Ciebie zbliża, a nie chcesz z nim kontaktu, po prostu, spokojnie się odwróć. Odejdzie. Albo chociaż odwróć głowę (i spojrzenie). To jeden z tzw. sygnałów uspokajających, który pokazuje, że nie masz w stosunku do niego żadnych "konfrontacyjnych" zamiarów.


A jest jakiś sposób na te podlatujące od tyłu?
To z nimi jest problem.

Nie boje się dużych psów biegnących do mnie, ogólnie nie boję się psów.
Nawet jak nie mają przyjaznych zamiarów.
Trzy razy w życiu duży pies mnie pogryzł, tz ugryzł bo nie dałem się ugryźć drugi raz.

Ale szlak mnie trafia gdy podlatują z tyłu i łapią za łydkę.
Tub te które biegnąc z przodu okrążają, żeby podlecieć od tyłu.
A tłumaczenie on chce tylko powąchać, mam gdzieś.
Daje się powąchać tylko jak pies podchodzi od przodu.

Może jest na to jakiś sposób.


franek
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 1397
Rejestracja: 2007-05-20, 08:55
Lokalizacja: Kraków
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: franek » 2018-11-09, 09:47

lasooch pisze:Tak czytam i aż nie dowierzam, jak łatwo pisać o sprawach, gdzie nie ma się w ogóle cienia pojęcia...

"Nie masz ogrodzonego ogrodu? nie kupuj sobie psa"
A wiesz, że dla psa taka jego znana, ogrodzona działka, to jest tylko większy kojec? Zna każdy kąt, wszystko jest już nudne, zero bodźców. Myślisz, że człowiek mieszkający na dużej działce też nie potrzebuje dalszych wycieczek? Spacerów po lesie czy łące? Wychodzisz na spacer wzdłuż żywopłotu, robisz 50 kółek i wracasz do domu czy wolisz kilka kilometrów w terenie? No wyobraź sobie, że pies działa podobnie i też ma potrzeby. Dziecko na smyczy wyprowadzasz czy pozwalasz, by bawiło się z kolegami, jeździło na rowerze?

Krótkie podsumowanie: https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... myczy.html
A Ty masz 100% kontrolę nad swoim psem jak sobie pomyka wyszkolony itp ...?
Ogrodzony teren prywatny == róbta co chceta .... jak nie to taki wolny pies (albo suka) ma być pod kontrolą ...
Chcesz swobody dla Twojego psa? To licz się że może zostac swobodnie odstrzelony ... takie prawo natury ...

Teraz czasy watach dziecięcych się skończyły .... zostaw wózek z dzieckiem pod sklepem jak w latach 70tych czy 80tych a zobaczysz ile urzędniczych młynów zatroskanych o dobro dziecka zacznie mielić ... albo wypuść 6-latka samego do szkoły ...

lasooch pisze:Sam widok takiego psa sprawia, że wiele osób niestety się boi (ot krzywdzący stereotyp psa mordercy), stąd puszczanie psa na osiedlowych skwerach czy w parkach absolutnie odpada, pomimo, że pies jest mega łagodny, uwielbia ludzi, obcych najchętniej by lizała po twarzy. No ale z tym się już pogodziłem, więc na spacery bez smyczy chodzimy albo do parku w nocy albo na różnego rodzaju zadupia - łąki, lasy itd. I teraz się dowiaduję, że jestem durniem, a mój pies kłusownikiem ;laughing:

No widzisz, jakoś 2 latkowi waga "nascie kilo" nie wytłumaczysz ze un szkolony i niegroźny ... głupie te człowieki no nie?

lasooch pisze:Jak bym miał psa, który przejawia agresję lub instynkt łowny, to pewnie byłbym zmuszony prowadzać go jedynie na smyczy. I takich też psiarzy spotykam z reguły na spacerach - ludzi świadomych, którzy wiedzą gdzie i na ile można sobie pozwolić. Ale wielmożny pan widząc z daleka psa biegającego bez smyczy przecież i tak wie wszystko najlepiej? :-?
Ponieważ nie wiem jaki jest Twój jedyny i niegrożny pies potraktuję go jak każdego innego ... Uwaga!Zagrożenie na godzinie 9-tej, odległość 30m i maleje, kąt zbliżania ... przygotować się do odparcia zagrożenia ...

lasooch pisze:A później to fantazjowanie na forum o strzelaniu do psów... :roll:

Wiesz, żeby zlikwidować populację zdziczałych psów należy zacząć od kastrowania tych którzy te psy "wypuścili na wolność" po 2-3 pokoleniach ludzkich problem rozwiązany ...To samo dotyczy dokarmiających niekastrowane koteczki ...
Głupi pies ... to ten co ma głupola na drugim końcu smyczy ....
remington 44, rogers & spencer 44, Hawken .45, jednorurka 12ga i parę nitro


s1k0r3k
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 259
Rejestracja: 2016-04-20, 09:40
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: s1k0r3k » 2018-11-09, 09:47

Ja się psów nie boję, ale nie raz szedłem z dzieckiem, bądź osobą, która boi się psów, więc zdarzyło mi się kilkakrotnie zwrócić uwagę właścicielom dużych psów w związku z bieganiem psa bez smyczy i kagańca. Zawsze wtedy byłem atakowany przez właścicieli. Czasami poziom agresji u starszych pań był wręcz niesamowity. Rozumiem, że piesek w domu, w stosunku do domowników jest spokojny i nie gryzie (to jak on k...a je?), ale zawsze może zaatakować ze strachu, przez zaskoczenie, albo w reakcji na określonego człowieka, zwłaszcza gdy czuje agresję swojej pańci, to ta agresja jemu też się udziela. Miałem kiedyś kolegę, którego nienawidziły wszystkie psy. Nie okazywał strachu, ale wszystkie psy okazywały agresję w stosunku do niego. Kiedyś odwiedził nie wujek, przyjechał z owczarkiem niemieckim. Piesek maskotka. Przyszedłem z 2 kolegami do domu, w salonie rodzice, wujek i piesek. Pies zignorował mnie, pierwszego kolegę, ale jak tylko ten drugi go minął i się odwrócił do niego plecami, to pies próbował skoczyć mu na plecy. Tylko szybka i stanowcza reakcja wujka powstrzymała JUŻ LECĄCEGO W POWIETRZU psa. Jak w tej sytuacji powstrzymała by psa jakaś głupia (za przeproszeniem) stara baba bądź damusia z miasta? Albo jakiś kołek, który cieszy się, że jego bestia sieje grozę na dzielni.
Nie jestem anty-psiarzem, moje psy często biegały bez smyczy NA WSI. Nigdy w lesie mi się nie zdarzyło, chociaż nie wiedziałem, że nie wolno. W mieście psa nigdy nie puściłbym luzem. Lubię zwierzęta, ale denerwują mnie właściciele psów, dla których liczy się tylko czubek ich własnego nosa. Puszczające psy bez smyczy, kagańca, srające pod blokiem lub przy piaskownicy, szczające pod klatką, na drzewa bądź na koła na parkingu (serio dla właścicieli to taki piękny widok, gdy pies obsika wszystkie auta?). Bez patrzenia na inne osoby. Zawsze reagujące chamstwem i agresją. Codziennie dochodzi do pogryzień, o których wiemy i tysięcy rocznie o których nigdy nie usłyszymy. Ja bym nigdy tego nie zrobił, ale nie jestem zdziwiony, że jakiś człowiek zderzając się codziennie z betonem psiarskich terrorystów czasami pęknie i jakiegoś pieska otruje bądź zastrzeli.


Awatar użytkownika
Włodek61
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: 2014-01-19, 15:08
Lokalizacja: PT już nie, teraz Łowicz i TM - czasami
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: Włodek61 » 2018-11-09, 09:52

A sprawa kotów to tragedia dla ptactwa i gadów. To nie jest polowanie dzikiego zwierzęcia tylko zabawa w zabijanie i okaleczanie w wykonaniu najedzonego i silnego drapieżnika żyjącego w symbiozie z człowiekiem. Dzikie koty mają wielokrotnie większe tereny łowne i nie dostają jedzenia w misce, gdy wrócą zmęczone z polowania ...[/quote]

Jezu ! sugerujesz, że koty domowe to jak lwy w Afryce ? Mieszkam na wsi / nie jestem rolnikiem/ mam trzy swoje koty i dokarmiam kolejne trzy czy cztery, ptaki też dokarmiam. Pod chałupą legną się wróble, przylatuję sikorki , gołębie i coś tam jeszcze. Przez rok koty upolowały 1 słownie jednego ptaka, za to myszy natłukły od cholery. Sugerujesz, że mam zrezygnować z kotów bo potencjalnie upolują ptaszka ? A co z myszami ? sam mam nimi zająć ?
Nie wspominają o sytuacji, że mam zrezygnować z pomocy dla konającego kociaka bo może z niego wyrosnąć super drapieżnik ? I żebyśmy się dobrze zrozumieli: jetem za kontrolą populacji kotów , psów zresztą też ale na cywilizowanych zasadach a nie przez odstrzał. Moje wszystkie koty i te sąsiedzkie też, są albo sterylizowane albo kastrowane.
chcę wrócić do dawnego hobby .....i tyle :kukaracza:


Klurik
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 2016-02-16, 15:38
Grupa: Zarejestrowani użytkownicy
Status: Offline

Re: Psy, koty i myśliwi

Postautor: Klurik » 2018-11-09, 11:05

Wracając do tematu od którego wyszła cała dyskusja, jako psiarz (powiedzmy) nie rozumiem dlaczego właścicielka wypuściła psa tak daleko od siebie jak to jest opisywane. Mi byłoby szkoda, gdyby mój pies się zawieruszył gdzieś, a bywało, że szukałem właścicieli psów które znalazłem, bo puszczony ze smyczy gdzieś pobiegł za zapachem. Wszyscy mówili, że "to pierwszy raz, nigdy tak nie robił". Aż zrobił. Nie rozumiem jednak dlaczego pies został odstrzelony, w sposób w jaki to zostało opisane. Rozwiązań sprawy było kilka i był na to czas, a człowiek wybrał akurat takie. Najwyraźniej w sądzie zgodzili się z prawdziwością tego opisu i za to facet dostał karę. I nie będę bronił każdego tylko dlatego, że ma czerwoną książeczkę. Co innego by było, gdyby w opisywanej sytuacji pies atakował zwierzęta. Chyba nie ma bardziej niebezpiecznych zwierząt niż zdziczały pies czy wataha psów snująca się po okolicy i zagryzająca wszystko co się nawinie. Wtedy gość by był na czystej pozycji.
A dla tych osób które psa traktują jak rzecz którą można zniszczyć zamiast odłowić i znaleźć właścicieli (kto wie czy chwilowa utrata psa to dla nich nie będzie większa nauczka niż jakiś mandat) proponuję takie porównanie: w opisywanej sytuacji człowiek zniszczył mienie określonej wartości - owszem, znajdowało się gdzie nie powinno, ale są zasady których należy przestrzegać podczas rozwiązywania takich sytuacji. Tak samo jeśli zaparkujesz samochód na przejściu dla pieszych nie jest zgodne z prawem urwanie mu lusterka czy podpalenie - jest on usuwany z zachowaniem pewnych procedur, na koszt właściciela.



Wróć do „Pozatematyczny”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości